Tym właśnie Cenckiewicz motywuje swe odejście z
IPN "dla dobra Instytutu". "Uważam bowiem, że IPN jest jednym z najważniejszych instytucjonalnych osiągnięć wolnej Polski i należy go bronić również przed naciskami i groźbami polityków" - podkreślił w piśmie, które we wtorek otrzymała PAP.
Cenckiewicz wymienia w oświadczeniu opisywaną ostatnio w mediach sytuację, gdy marszałek Senatu Bogdan Borusewicz krytykował zaproszenie przez gdański IPN na szkolne zajęcia edukacyjne i otwarcie wystawy o Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża Joanny i Andrzeja Gwiazdów. "Gazeta Wyborcza" pisała, że na zajęcia zaproszono Gwiazdów, zaś Borusewicz czy Bogdan Lis - założyciele WZZ - nie zostali przez IPN zaproszeni.
Według Cenckiewicza Borusewicz "osobiście wywierał naciski i protestował" przeciwko zaproszeniu przez IPN Gwiazdów na to spotkanie z młodzieżą szkolną. "Tego typu praktyki są groźne dla prowadzenia rzetelnych działań edukacyjnych i wolności badań naukowych" - oświadczył Cenckiewicz.
Według wicedyrektora sekretariatu prezesa IPN Mateusza Szpytmy, Cenckiewicz - współautor książki "
SB a Lech Wałęsa - przyczynek do biografii", która stawia tezę, że w latach 70. Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie "Bolek" - już 11 września złożył na ręce szefa IPN Janusza Kurtyki rezygnację, która została przyjęta w poniedziałek.
Cenckiewicz, rezygnując z pracy w IPN, w piśmie do Kurtyki uzasadnił to "publicznymi atakami na
Instytut Pamięci Narodowej i jego osobę" - poinformował Szpytma w komunikacie przesłanym PAP. Według komunikatu prezes IPN zgodził się także na prośbę Cenckiewicza o rozwiązanie z nim umowy o pracę z dniem 31 grudnia 2008 roku.
O powodach dymisji Cenckiewicza nie chciał rozmawiać we wtorek szef gdańskiego ośrodka IPN, Mirosław Golon. ''Pan Cenckiewicz podał się do dymisji ze stanowiska dla dobra Instytutu'' - poinformował PAP rzecznik prasowy gdańskiego oddziału IPN Adam Chmielecki.
Według "Rzeczpospolitej", która o dymisji Cenckiewicza poinformowała jako pierwsza, o rezygnację miał prosić Kurtyka, w zamian proponując Cenckiewiczowi inne, mniej eksponowane stanowisko kierownicze w Instytucie.
Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się "Rzeczpospolita", na dymisję Cenckiewicza naciskali politycy związani z rządzącą koalicją. Mieli oni grozić, że gdyby Cenckiewicz pozostał szefem BEP w Gdańsku,
budżet IPN zostanie obcięty o 30 milionów zł. IPN we wtorek nie odnosi się do tych spekulacji.
Sławomir Cenckiewicz wraz z Piotrem Gontarczykiem opublikowali w wydawnictwie IPN książkę "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". Książka na podstawie dokumentów będących w zasobie IPN stawiała tezę, że Lech Wałęsa na początku lat 70. podjął współpracę z SB jako tajny współpracownik o pseudonimie Bolek.
Według autorów, Wałęsa już jako prezydent wszedł w posiadanie dokumentów SB na swój temat. Po wypożyczeniu ich przez Kancelarię Prezydenta z Urzędu Ochrony Państwa wróciły one wybrakowane. Lech Wałęsa po publikacji książki początkowo zapowiedział proces przeciw autorom, potem jednak się z tego wycofał.
PO o dymisji Cenckiewicza: nie było nacisków z naszej strony Nie było z naszej strony żadnych nacisków na IPN - w ten sposób politycy PO komentują doniesienia dotyczące powodów dymisji z Instytutu dr Sławomira Cenckiewicza.
Według nieoficjalnych informacji, na które powołuje się "Rzeczpospolita", na dymisję Cenckiewicza naciskali politycy związani z rządzącą koalicją. Mieli oni grozić, że gdyby Cenckiewicz pozostał szefem Biura Edukacji Publicznej w Gdańsku, budżet IPN zostanie obcięty o 30 milionów zł. IPN we wtorek nie odnosi się do tych spekulacji.
Sam Cenckiewicz uzasadnił swoją dymisję - jak napisał w oświadczeniu - "nieuzasadnionymi i brutalnymi atakami" ekipy rządzącej oraz mediów na IPN, na niego, a także wobec planów cięć budżetowych.
"Nie było żadnych nacisków. To czysta konfabulacja osób, które wszędzie chcą widzieć czarną rękę Platformy" - powiedział PAP wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak.
Również wiceszef PO Waldy Dzikowski zapewnił, że nie było żadnych nacisków jego partii, czy rządu w sprawie Cenckiewicza.
Dzikowski przypomniał, że PO już rok temu zapowiadała, że będzie oszczędnie przygotowywała budżet. "Zapowiadane cięcia dotkną wszystkich instytucji, w tym także IPN. A przecież rok temu nic nie wiedzieliśmy, że Cenckiewicz piszę książkę o Lechu Wałęsie i że zrobi się z tego tak wielka burza" - zaznaczył.
Jak podkreślił, plany oszczędności w IPN nie mają nic wspólnego z działalnością Cenckiewicza w Instytucie.