Dziecko przed telewizorem - sondaż ''Gazety''
...ten artykuł jest głupi - komentarz Wojciecha Orlińskiego
Kreskówki wyrządzają krzywdę - rozmowa z psychologiem
Jasiu marudził, że koledzy w szkole śmieją się z Edów, a jemu głupio się przyznać, że ich nie zna. Więc kiedy w sierpniu rodzice na telewizorze postawili dekoder do odbioru telewizji satelitarnej, był podekscytowany. W końcu mógł poznać bohaterów kreskówek.
Jasia ze szkoły odbiera opiekunka i przywozi do domu na godz. 17 lub 18. Chłopiec ma już odrobione lekcje, więc patrzy na kreskówki, potem je rodzinną kolację, a przed snem czyta bajki.
Od niedawna Jasiek nie chce usypiać sam, ktoś musi przy nim leżeć do czasu, aż zacznie miarowo oddychać. Bo mówi, że się boi. Wampirów. Albo kościotrupów i złych potworów.
Rodzice Jaśka byli pewni, że to Martyna, starsza siostra, straszy swego brata.
Kiedy matka Jaśka pytała znajomych, czy mają pojęcie, co oglądają ich dzieci, usłyszała od Judyty, że Tomek wpadł kiedyś w kreskówkowy amok i oglądał je non stop.
Odwal się ode mnie, debilkoByło odwrotnie. To Jaś zaczął dokuczać Martynie. Mniej więcej w październiku. Kopał po łydkach, opluwał albo celowo napinał się, by puścić bąka.
Siostra najpierw spokojnie mu perswadowała, że jest niekulturalny, potem wyzywała go od prostaków, a w końcu zamykała się przed jego chamstwem w swoim pokoju.
Denerwowało ją też, gdy udawał karatekę. Ćwiczył ciosy w powietrzu. Dłonie lub stopy zatrzymywał kilka centymetrów od niej. Bała się, że zaraz ją niechcący kopnie. Kiedy zamiast wyimaginowanego przeciwnika zaczął kopać psa, dała mu w tyłek. Pobiegł z wrzaskiem do mamy.
Mama Jaśka tłumaczyła sobie i Martynie: to dziecięce zabawy. Wszyscy chłopcy w tym wieku chcą być wojownikami. I zabraniała go bić.
Gdy pierwszy raz beknął przy stole, sądziła, że to przypadek. Ale zaczął bekać celowo, szczególnie by zdenerwować siostrę. Śmiał się, gdy krzyczała: "Przestań!".
Lub odwrotnie: z glutem z nosa na palcu gonił siostrę, strasząc, że zaraz wetrze go jej we włosy.
Mama tłumaczyła mu, że to, co robi, jest obrzydliwe. Przestrzegała, że koledzy przezwą go glutem i nie uwolni się od tego przezwiska na długie lata. Ale przede wszystkim sądziła, że Jasiek chce zwrócić na siebie uwagę. Więc miała poczucie winy, że poświęca mu za mało czasu.
Kiedy Mikołaj nie przyniósł mu w prezencie "Wiedźmina", tylko bajkę Janoscha, powiedział, że "sra na takiego Mikołaja". Siostra próbowała go pocieszyć i oddała mu swoje słodycze. Ale zamiast podziękować, wybuchnął: "Odwal się ode mnie, debilko!".
Mama Jaśka też znalazła wyjaśnienie: jest rozczarowany prezentem. Ale zastrzegła, że jeszcze raz zwróci się do kogoś per debil, zabroni mu spotykać się z kolegami. Bo była już pewna, że to oni mają na niego zły wpływ.
Ale w styczniu walił w siostrę pięściami na odlew i próbował kopać, gdzie popadnie. Mama złapała go za rękę, a wtedy on wrzasnął: "Spadaj, idiotko". Wściekła się i dała smarkaczowi w tyłek. Następnego dnia poszła do jego szkoły. Usłyszała od pedagoga, że agresja i Jaśkowe słownictwo biorą się z oglądanych kreskówek. I że Jasiek nie jest wyjątkiem.
Była zła, że pedagog wciska jej kit, czyli najłatwiejsze wytłumaczenie dostępne w każdym piśmie dla rodziców. Bo psychologowie przestrzegają przed nadmiernym oglądaniem bajek, co Jasia nie dotyczy.