Palin, młoda gubernator Alaski i twarda konserwatystka, ma małe doświadczenie w sprawach ogólnokrajowych, a zwłaszcza międzynarodowych. Sztab kandydata Republikanów Johna McCaina przygotowywał ją więc do pierwszego wywiadu telewizyjnego od czasu wyboru na kandydata na wiceprezydenta przez prawie dwa tygodnie.
Na przepytującego wybrano Charlesa Gibsona z telewizji ABC mającego opinię dziennikarza raczej łagodnego. Ten jednak postanowił Palin sprawdzić ostro.
Najbardziej podchwytliwym pytaniem miało być: "Co pani sądzi o doktrynie Busha?" zadane bez precyzowania, czym ta doktryna jest.
Palin odpowiedziała najpierw: - W jakim sensie? Potem, że "Bush starał się zlikwidować ekstremistów islamskich, terrorystów, którzy chcą zniszczyć nasz kraj. Było na tej drodze kilka potknięć".
Gdy w końcu Gibson wyjaśnił, że chodzi mu o doktrynę wojen prewencyjnych, Palin stwierdziła: - Jeśli są poważne dowody wywiadowcze, które mówią nam, że atak na Amerykę jest nieunikniony, mamy prawo bronić swego kraju.
Większość komentatorów uważała wczoraj, że to największa wpadka Palin w jej pierwszym wywiadzie. Konserwatywni obrońcy kandydatki na wiceprezydenta mówili jednak, że "doktryna Busha" nie jest pojęciem jednoznacznym, a np. encyklopedia internetowa Wikipedia podaje pod tym określeniem pięć różnych tłumaczeń (m.in. doktrynę szerzenia demokracji w świecie).
Na inne pytania Palin przeważnie odpowiadała zdecydowanie. Na to, czy
Gruzja i Ukraina powinny wejść do NATO, odrzekła: - Ukraina na pewno tak. Gruzja też. Putin myśli inaczej...
- Ale zgodnie z traktatem NATO czy wówczas nie musielibyśmy iść na wojnę z Rosją, gdyby [znów] zaatakowała Gruzję? - pytał dziennikarz.
Palin: - Zapewne. Taka jest umowa. Jeśli jesteś sojusznikiem w NATO i inny kraj jest zaatakowany, oczekuje się, że zostaniesz wezwany do pomocy.
Zapytana, czy jest naprawdę gotowa do służby w Białym Domu, Palin mówiła: - Tak. Gdy
John McCain mi to zaproponował, od razu się zgodziłam. Mam zaufanie do siebie, jestem gotowa. Wiem, że w obliczu wyzwań nie można się wahać.
Ze swego niedoświadczenia Palin, która dopiero od dwóch lat jest gubernatorem Alaski, starała się zrobić atut: - Naród nie chce dziś polityki w starym stylu, kogoś, kto ma za sobą dziesiątki lat w Waszyngtonie i kogoś, kto, owszem, miał okazję spotkać się z przywódcami obcych państw.
Te zdania miały być delikatnym atakiem na Joe Bidena, kandydata Demokratów na wiceprezydenta, który jest w Senacie
USA od 35 lat. Ale równie dobrze można je przypisać McCainowi, który jest w Kongresie od 25 lat.
Czasem Palin dawała odpowiedzi dość ogólnikowe, np. zapytana, czy wsparłaby decyzję Izraela ataku na nuklearne instalacje Iranu. - Jesteśmy przyjaciółmi Izraela i nie sądzę, byśmy musieli domyślać się, jakie środki
Izrael wybierze, by zadbać o swe bezpieczeństwo - powtórzyła dwa razy Palin.
Nie odpowiedziała też jasno na pytanie, czy oddziały USA powinny atakować talibów i al Kaidę w Pakistanie nawet bez zgody tego kraju. - Wierzę, że
Ameryka musi rozważyć wszystkie opcje, by powstrzymać terrorystów, którzy chcą zniszczyć nas lub naszych sojuszników - stwierdziła.
W czwartek, tuż przed nagraniem wywiadu, Palin uczestniczyła na Alasce w ceremonii pożegnania wyruszającego do Iraku oddziału, w którym służy jej 19-letni syn Track. Ceremonię zaplanowano na 11 września już grubo wcześniej, zanim Palin została kandydatką na wiceprezydenta.
Popularność Palin sięga dziś 60 proc. i jest nieco wyższa niż McCaina i jego demokratycznego rywala Baracka Obamy.
Z tego powodu, co jest niezwykłe, sztab Republikanów planuje, by do końca kampanii McCain z reguły pokazywał się razem z Palin.