http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chemiczna kastracja pozostaje tylko hasłem

es, pap
2008-09-11, ostatnia aktualizacja 2008-09-11 09:16

Jak wprowadzić do polskiego prawa przymusową "chemiczną kastrację" zapowiedzianą we wtorek przez premiera? Na razie nie ma pomysłu

Donald Tusk
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Donald Tusk

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- W Ministerstwie Zdrowia jest wola, żeby taką "kastrację" wprowadzić przymusowo, ale na razie nie wiadomo, czy da się to zrobić w zgodzie z konstytucją i międzynarodowymi standardami. Rozmawiamy w tej sprawie z konstytucjonalistami - powiedział nam wczoraj Jakub Gołąb, rzecznik tego resortu.

To w Ministerstwie Zdrowia powstały założenia do projektu, który pozwoli zrealizować pomysł przymusowego leczenia przestępców seksualnych recydywistów. Zadaniem ministerstwa byłoby również stworzenie Ośrodka Seksuologii Sądowej zajmującego się diagnozowaniem i leczeniem przestępców seksualnych. Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości miałoby przygotować zmianę kodeksu karnego i kodeksu karnego wykonawczego tak, aby było możliwe: •  uzależnianie przedterminowego zwolnienia od poddania się terapii; •  orzekanie przez sąd przymusowego leczenia (na tej samej zasadzie co alkoholików).

- Problemem jest to, czy w ramach takiego przymusowego leczenia można by stosować tzw. chemiczną kastrację. To właśnie konsultujemy z konstytucjonalistami - mówi Jakub Gołąb.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że przepisy międzynarodowe zakazują okaleczania ludzi, a kwestią dyskusyjną pozostaje, czy "chemiczna kastracja" jest okaleczaniem.

Zdaniem byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego i współtwórcy Konwencji Bioetycznej Rady Europy prof. Marka Safjana polska konstytucja i Konwencja Bioetyczna uniemożliwiają stosowania tego typu środków bez zgody pacjenta. - Jeżeli uznajemy, że w przypadku kastracji farmakologicznej chodzi o obronę społeczeństwa przed jednostką, to w ten sposób można rozpocząć dyskusję nad stosowaniem kary śmierci czy tortur. Wchodzimy na równię pochyłą - powiedział prof. Safjan.

Z kolei seksuolog prof. Lew Starowicz zaznacza, że "chemiczna kastracja" nie wygasza całkowicie popędu płciowego i musi być prowadzona równolegle z psychoterapią. Leczenie trwa minimum pięć lat, a w skrajnych przypadkach całe życie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':