Forma filmu - fabularyzowanego dokumentu - jest dość specyficzna, opiera się bowiem na materiałach dwojakiego typu - dokumentalnym świadectwie i ilustrowanej opowieści narratora. Połączenie tych dwu obszarów nie zawsze było łatwe. Stąd też szczególna rola montażu w filmie, który można uznać za jego pełnoprawnego uczestnika. Kreatywny montaż niejako
gra w filmie i komunikuje pewne treści, wykraczając poza swą zwykłą rolę techniczną. Nie bez znaczenia jest dylemat, jakiemu musiał sprostać również montaż: co włączyć do filmu, a co odrzucić. Ekipa nakręciła kilkusetgodzinny materiał, z którego musiał powstać film 90-minutowy, bo taki jest wymóg rozpowszechniania, zwłaszcza na Zachodzie. Podczas gdy zwykle wybór materiałów i montaż oddziela ziarno od plew, w "Świadectwie" musieliśmy dokonać trudnego wyboru - oddzielenia "ziarna ziaren" od ziaren niewiele gorszych. Dobrze, że całość materiału nakręconego z kardynałem Dziwiszem trafi do krakowskiej kurii i być może zostanie wykorzystana w przyszłości.