http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Sąd: Wierzejski o gejach prywatnie

wrób
2008-08-23, ostatnia aktualizacja 2008-08-23 11:35

Warszawski sąd uznał, że b. wiceprezes LPR Wojciech Wierzejski nie naruszył prawa, publikując w internecie "listę gejów i lesbijek".

Wojciech Wierzejski - były wiceprezes LPR
Fot. Tomasz Wawer / AG
Wojciech Wierzejski - były wiceprezes LPR
Szymon Niemiec, oskarżyciel posiłkowy: - Jestem zaskoczony. Pozostaje mi chyba odpowiedzieć w internecie listą homofobów wśród działaczy LPR.

Postanowienie sądu o umorzeniu głośnej przed laty sprawy nie jest prawomocne.

Wojciech Wierzejski, b. wiceprezes LPR, w 2004 r. jako wicemarszałek województwa mazowieckiego podczas publicznej debaty odmówił podania ręki Niemcowi, jednemu z organizatorów Parady Równości w Warszawie. Powiedział: "Ręki nie podaję ze względów higienicznych. Uścisk dłoni może być formą przenoszenia chorób". Skrzynkę e-mailową Wierzejskiego zalały wówczas listy z protestami. Odpowiedział wówczas publikacją nazwisk, adresów i adresów e-mailowych nadawców. Nazwał ją "listą gejów i lesbijek atakujących marszałka Wierzejskiego".

Sprawą zainteresował się generalny inspektor danych osobowych. Wydał decyzję o usunięciu listy. Lista zniknęła, dopiero, gdy GIODO zawiadomił prokuraturę o "nielegalnym przetwarzaniu danych osobowych i ujawnienia danych o życiu seksualnym" 11 osób. Grozi za to grzywna, a nawet do trzech lat więzienia.

Przez trzy lata prokuratura nic nie mogła zrobić. Wierzejskiego chronił przed odpowiedzialnością karną najpierw immunitet europarlamentarzysty, potem posła koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Dopiero zimą 2008 r., gdy Wierzejski wypadł poza politykę, prokurator postawił mu zarzut i wysłał do sądu akt oskarżenia.

Wierzejski domagał się umorzenia sprawy. Wywodził np., że prokuratura nie przeprowadziła dowodu potwierdzającego orientację seksualną osób z listy!

O umorzeniu zdecydowało to, że według sądu Wierzejski nie opublikował listy ani dla zarobku, ani w związku z wykonywanym zawodem czy ówczesną funkcją marszałka sejmiku. Tylko - jak napisał sędzia Michał Kowalski - ze "światopoglądem oskarżonego i jego zapatrywaniem na kwestię homoseksualizmu w ogóle".

Ewa Kulesza, b. generalny inspektor ochrony danych osobowych: - To przykład niechęci w orzekaniu w sprawach dotyczących ochrony danych osobowych. Te dane nie zostały zebrane dla prywatnych celów, zostały upublicznione, a preferencje seksualne są sprawą stricte prywatną. Ten wyrok źle służy, ale jest też ciekawy, bo wskazuje na niespójność ustawy.

Ustawa o ochronie danych osobowych niemal nie działa. Z 462 zawiadomień do prokuratury w ostatnich dziesięciu latach tylko 58 skończyło się oskarżeniem. W Sejmie jest prezydencki projekt jej nowelizacji.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Podyskutuj na forum