Szymon Niemiec, oskarżyciel posiłkowy: - Jestem zaskoczony. Pozostaje mi chyba odpowiedzieć w internecie listą homofobów wśród działaczy
LPR.
Postanowienie sądu o umorzeniu głośnej przed laty sprawy nie jest prawomocne.
Wojciech Wierzejski, b. wiceprezes LPR, w 2004 r. jako wicemarszałek województwa mazowieckiego podczas publicznej debaty odmówił podania ręki Niemcowi, jednemu z organizatorów Parady Równości w Warszawie. Powiedział: "Ręki nie podaję ze względów higienicznych. Uścisk dłoni może być formą przenoszenia chorób". Skrzynkę e-mailową Wierzejskiego zalały wówczas listy z protestami. Odpowiedział wówczas publikacją nazwisk, adresów i adresów e-mailowych nadawców. Nazwał ją "listą gejów i lesbijek atakujących marszałka Wierzejskiego".
Sprawą zainteresował się generalny inspektor danych osobowych. Wydał decyzję o usunięciu listy. Lista zniknęła, dopiero, gdy
GIODO zawiadomił prokuraturę o "nielegalnym przetwarzaniu danych osobowych i ujawnienia danych o życiu seksualnym" 11 osób. Grozi za to grzywna, a nawet do trzech lat więzienia.
Przez trzy lata prokuratura nic nie mogła zrobić. Wierzejskiego chronił przed odpowiedzialnością karną najpierw immunitet europarlamentarzysty, potem posła koalicji
PiS-
Samoobrona-LPR. Dopiero zimą 2008 r., gdy Wierzejski wypadł poza politykę, prokurator postawił mu zarzut i wysłał do sądu akt oskarżenia.
Wierzejski domagał się umorzenia sprawy. Wywodził np., że prokuratura nie przeprowadziła dowodu potwierdzającego orientację seksualną osób z listy!
O umorzeniu zdecydowało to, że według sądu Wierzejski nie opublikował listy ani dla zarobku, ani w związku z wykonywanym zawodem czy ówczesną funkcją marszałka sejmiku. Tylko - jak napisał sędzia Michał Kowalski - ze "światopoglądem oskarżonego i jego zapatrywaniem na kwestię homoseksualizmu w ogóle".
Ewa Kulesza, b. generalny inspektor ochrony danych osobowych: - To przykład niechęci w orzekaniu w sprawach dotyczących ochrony danych osobowych. Te dane nie zostały zebrane dla prywatnych celów, zostały upublicznione, a preferencje seksualne są sprawą stricte prywatną. Ten wyrok źle służy, ale jest też ciekawy, bo wskazuje na niespójność ustawy.
Ustawa o ochronie danych osobowych niemal nie działa. Z 462 zawiadomień do prokuratury w ostatnich dziesięciu latach tylko 58 skończyło się oskarżeniem. W Sejmie jest prezydencki projekt jej nowelizacji.