Na pokładzie maszyny McDonnell Douglas MD 82 było ponad 170 pasażerów i członków załogi. Przeżyło 28 osób, 19 jest ciężko rannych.
Sanitariusze, ratownicy, policjanci i pierwsi świadkowie opowiadali o wraku rozbitym w drobny mak, o płonących zwłokach i desperackich poszukiwaniach żywych ludzi wśród zgliszcz i szczątków samolotu. - Z samolotu nic nie zostało. To wyglądało jak piekło - powtarzali. Gaszenie płonącego wraku zajęło strażakom ponad dwie godziny.
Samolot taniej linii Spanair startował o 14.45 w łączony rejs z Lufthansą do Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich. Gdy tylko oderwał się od ziemi, spadł i rozbił się już poza pasem startowym.
Hiszpańska dziennikarka Carlota Fomina mówiła CNN, że rozmawiała z jednym z pasażerów, który przeżył katastrofę. Opowiadał o eksplozji i ogniu, jaki pojawił się podczas startu z tyłu maszyny. Z relacji świadków wynikało też, że gdy samolot oderwał się od pasa, pilot natychmiast zaczął wykonywać manewry, jakby chciał od razu lądować.
Po chwili w niebo wzbiła się chmura dymu tak gęsta, że telewizyjne kamery nie mogły nic sfilmować. W kierunku wraku natychmiast ruszyły samochody straży pożarnej i ambulanse.
To była druga próba startu samolotu. Godzinę wcześniej pilot musiał zawrócić z pasa z powodu awarii silnika. Po kontroli technicznej spróbował jeszcze raz poderwać maszynę do dwugodzinnego lotu.
Barajas - największy port lotniczy Hiszpanii (przechodzi przezeń ponad 40 mln pasażerów rocznie) - zostało od razu zamknięte, zablokowano drogi dojazdowe, a wokół lotniska utworzono kordon sanitarny. Setki sanitariuszy i policjantów uwijało się w okolicach pasa startowego, dziesiątki karetek krążyło tam i z powrotem. Po dwóch godzinach ruch powietrzny został wznowiony.
Premier Hiszpanii José Luis Zapatero przerwał wakacje w Andaluzji i wrócił po południu do Madrytu.
Samolot był jedną z 11 amerykańskich maszyn McDonnel Douglas MD-87 we flocie linii Spanair należącej do skandynawskiego SAS. Latał od 15 lat.
W katastrofach lotniczych w Hiszpanii w ciągu ostatnich dziesięciu lat zginęły 42 osoby. Poprzednia największa tragedia wydarzyła się w Bilbao w 1985 r., kiedy boeing 727 Iberii rozbił się przy lądowaniu. Zginęło 148 osób.
Źródło: Gazeta Wyborcza