Najgorzej poszło maturzystom z geografii, WOS i biologii - podała wczoraj Centralna Komisja Egzaminacyjna.
Do egzaminu przystąpiło ponad 415 tys. maturzystów - 79 proc. dostało świadectwo dojrzałości. To wynik porównywalny do poprzednich lat - tzw. nowa matura ma już czteroletnią tradycję. Tylko w ubiegłym roku wynik był znacznie wyższy - maturę zdało 90 proc. uczniów. Ale dlatego, że część dostała świadectwa dzięki amnestii wprowadzonej przez ministra edukacji z
LPR Romana Giertycha. Bez amnestii wynik byłby na poziomie 75 proc.
Najlepiej matura wypada zawsze w liceach ogólnokształcących - w tym roku zdało ją tam 89 proc. uczniów. W technikach - 67 proc. W liceach profilowanych jeszcze mniej - 63 proc. Co potwierdza, że ta forma edukacji się w Polsce nie udała.
Na wsiach świadectwo dojrzałości dostanie 65 proc. zdających, w miastach - 80 proc. tak jest przy każdym egzaminie państwowym. Widać, jak słaba jest w Polsce polityka wyrównywania szans.
Najlepiej zdali maturzyści z regionów wschodnich, najgorzej z tych położonych na zachodzie kraju (mapa na górze).
Każdy maturzysta obowiązkowo zdaje egzaminy z polskiego i wybranego języka obcego ustnie i pisemnie oraz pisemnie z jednego wybranego przedmiotu. Egzaminy można zdawać na poziomie podstawowym lub rozszerzonym. Na liście do wyboru jest dziesięć przedmiotów, w tym roku maturzyści najchętniej wybierali geografię (38 proc.) i WOS (32 proc.), a potem biologię i matematykę. Najbardziej popularny w szkołach jest język angielski (zdawało go 80 proc. maturzystów), na drugim miejscu jest niemiecki (17 proc.).
Niestety, testy z tych najczęściej wybieranych przedmiotów okazały się w tym roku najtrudniejsze. Z geografii średni wynik to 46 proc. na poziomie podstawowymi i 55 proc. na rozszerzonym. Z WOS odpowiednio 41 proc. i 44 proc., a z biologii - 41 proc. i 51 proc.
Żeby zdać maturę, trzeba z każdego przedmiotu uzyskać co najmniej 30 proc. punktów.
Nie wystarczy jednak zdać. Liczba punktów jest podstawą rekrutacji na studia.
Fatalny pomysł amnestii zastąpiła od tego roku możliwość poprawki oblanego przedmiotu w sierpniu. Dotąd poprawka była możliwa dopiero po roku. W tym roku jeden przedmiot oblało 11 proc. uczniów. Kolejne 10 proc. oblało więcej niż jeden przedmiot - dla nich powtórka całej matury jest dopiero za rok.
Najsłabiej maturzyście zdali informatykę (jest przedmiotem nadobowiązkowym, tylko na poziomie rozszerzonym). Najlepiej wypadł angielski na poziomie rozszerzonym (patrz wykres na górze).
Język polski zdało na poziomie podstawowym aż 94 proc. maturzystów. Jednak średni wynik nie jest wysoki - tylko 52 proc.
O niskim poziomie językowym prac, nie tylko z polskiego, mówił wczoraj przewodniczący Rady Języka Polskiego prof. Andrzej Markowski. Cytował fragmenty z prac pisemnych - jak zaznaczył ekstremalne: "Izabela popadła w chwilowy szezląg", "Bohaterka jako żywy organizm posuwa się do przodu starzejąc się", "Mickiewicz był filatelistą w okresie studiów", "Bohaterka miała wnękliwe spojrzenie", "Stała się ikoną dobrych manierów".
Minister edukacji
Katarzyna Hall: - Zasady matur są zbyt skomplikowane, trzeba je uprościć. Sama tym jestem zainteresowana jako matka przyszłorocznego maturzysty.
MEN planuje od 2010 r. zniesienie zasady, że trzeba zdać wszystkie przedmioty. Żeby dostać świadectwo dojrzałości, wystarczy zaliczyć polski, język obcy i matematykę (już od przyszłego roku obowiązkowa).
Pozostałych przedmiotów, już tylko na jednym poziomie, nie będzie można oblać - wynik, jakikolwiek będzie, będzie się jedynie liczył do rekrutacji na uczelnie.