Nasze ogródki willowe
2008-06-19
, aktualizacja: 19.06.2008 13:28
Państwo Michalakowie z Olsztyna sprzedali mieszkanie w bloku i zamieszkali w altance na terenie Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Oaza" przy ul. Przepiórczej. Takich działkowców jak Michalakowie może być w Polsce już kilkaset tysięcy. Komu to przeszkadza?
Altanka Michalaków nie przypomina komórki na grabie. To właściwie piętrowy domek, 80 metrów powierzchni użytkowej, piwnica, garaż na samochód.
W środku przytulnie. Na parterze - salon, kuchnia, łazienka. Narożna kanapa naprzeciw telewizora, na regałach książki, w kącie biurko z komputerem, obok ogromne 450-litrowe akwarium z rybkami. Po salonie przechadzają się koty - trzy domowe, ale czasami do Michalaków zagląda czwarty, bezdomny, gdy zechce się najeść lub ogrzać.
Na piętrze dwa pokoje gościnne.
- A w bloku mieliśmy tylko 40 metrów - cieszy się Roman Michalak. - Cztery lata temu sprzedaliśmy mieszkanie za 80 tys. zł i kupiliśmy ten domek jako letniskowy.
Michalakom żyło się w Oazie jak w raju do dnia, w którym pan Roman podpadł prezesowi ogrodu. I wtedy szybko przekonał się, co to jest rodzinny ogród działkowy, jakie działkowiec ma prawa i dlaczego wkrótce może swój domek stracić.
Ogródek z dostępem do internetu
W Polsce jest ponad 5200 rodzinnych ogrodów działkowych, większość na terenie dużych miast, wiele w samym centrum. Każdy ogród to średnio kilkaset działek - w sumie prawie milion Polaków ma działkę.
Wyrażenie "ma działkę" jest dość umowne, bo w rzeczywistości działkowiec wcale działki nie ma. Grunty, na których wytyczono ogrody, to ziemia skarbu państwa lub gminy, a jej użytkownikiem jest Polski Związek Działkowców.
Do członków związku takich jak Michalakowie należy tylko wyposażenie działki - "nasadzenia, urządzenia i obiekty", które sami zbudowali lub kupili. Tak mówi ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r.
Ogródki istniały znacznie wcześniej. Ustawę o pracowniczych działkach przyjęta już w 1949 r.
W tamtych czasach ogródek warzywny z altanką był marzeniem stłoczonych w blokach mieszkańców miast. Działki przydzielały swoim pracownikom państwowe zakłady - w 1981 r. chętnych na działki było czterokrotnie więcej niż na fiata 126p!
Wraz z ustrojem kraju zmieniały się też ogródki. Dziś zamiast marchewki i pietruszki częściej rosną na nich ozdobne iglaki, równo przystrzyżona trawa, kwiaty.
No i altanki - obok tych z desek i dykty powstają całoroczne murowane domy z piwnicami i wszelkimi wygodami. W wielu ogrodach altanki są skanalizowane, mają gaz, śmieci są wywożone regularnie, działkowcy mają telefon, a nawet internet. Do altanek dociera też poczta. Na kopercie adres ogrodu, a zamiast numeru mieszkania, numer działki.
Polski Związek Działkowców nie prowadzi statystyk, ilu ludzi zamieszkało już na stałe w ogródkach. Szacuje się, że setki tysięcy. Kłopot w tym, że mieszkanie na działkach i budowanie tak wystawnych altanek jest zupełnie nielegalne.
Skontroluję i każę rozebrać
Altana na działce nie może mieć więcej niż 25 m kw. powierzchni zabudowy (mierzonej po obrysie ścian zewnętrznych) - jeśli ogród jest na terenie miasta - lub 35 m kw., jeśli ogród znajduje się poza miastem. Altanka nie może być też wyższa niż 5 m w przypadku stromego dachu i 4 m, jeśli dach domku jest płaski.
Tyle teoria.
- Nie możemy dłużej udawać, że problemu nie ma - mówi Paweł Łukaszewski, inspektor nadzoru budowlanego z Poznania. - Tylko u nas jest 90 ogrodów działkowych, w sumie prawie 19 tysięcy działek. Szacujemy, że 30-40 proc. z nich zabudowanych jest z naruszeniem prawa.
Łukaszewski postawił sobie walkę z samowolą działkowców za punkt honoru. Wpisał kontrole na działkach do rocznego harmonogramu prac. Na razie rozbiórki nie orzekł, pierwsze kilkanaście postępowań jest w toku.
Prawo nie przewiduje legalizacji samowoli budowlanej na ogrodach działkowych. Działkowcy będą zmuszeni obiekt rozebrać i jeszcze za to zapłacić.
W środku przytulnie. Na parterze - salon, kuchnia, łazienka. Narożna kanapa naprzeciw telewizora, na regałach książki, w kącie biurko z komputerem, obok ogromne 450-litrowe akwarium z rybkami. Po salonie przechadzają się koty - trzy domowe, ale czasami do Michalaków zagląda czwarty, bezdomny, gdy zechce się najeść lub ogrzać.
Na piętrze dwa pokoje gościnne.
- A w bloku mieliśmy tylko 40 metrów - cieszy się Roman Michalak. - Cztery lata temu sprzedaliśmy mieszkanie za 80 tys. zł i kupiliśmy ten domek jako letniskowy.
Michalakom żyło się w Oazie jak w raju do dnia, w którym pan Roman podpadł prezesowi ogrodu. I wtedy szybko przekonał się, co to jest rodzinny ogród działkowy, jakie działkowiec ma prawa i dlaczego wkrótce może swój domek stracić.
Ogródek z dostępem do internetu
W Polsce jest ponad 5200 rodzinnych ogrodów działkowych, większość na terenie dużych miast, wiele w samym centrum. Każdy ogród to średnio kilkaset działek - w sumie prawie milion Polaków ma działkę.
Wyrażenie "ma działkę" jest dość umowne, bo w rzeczywistości działkowiec wcale działki nie ma. Grunty, na których wytyczono ogrody, to ziemia skarbu państwa lub gminy, a jej użytkownikiem jest Polski Związek Działkowców.
Do członków związku takich jak Michalakowie należy tylko wyposażenie działki - "nasadzenia, urządzenia i obiekty", które sami zbudowali lub kupili. Tak mówi ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r.
Ogródki istniały znacznie wcześniej. Ustawę o pracowniczych działkach przyjęta już w 1949 r.
W tamtych czasach ogródek warzywny z altanką był marzeniem stłoczonych w blokach mieszkańców miast. Działki przydzielały swoim pracownikom państwowe zakłady - w 1981 r. chętnych na działki było czterokrotnie więcej niż na fiata 126p!
Wraz z ustrojem kraju zmieniały się też ogródki. Dziś zamiast marchewki i pietruszki częściej rosną na nich ozdobne iglaki, równo przystrzyżona trawa, kwiaty.
No i altanki - obok tych z desek i dykty powstają całoroczne murowane domy z piwnicami i wszelkimi wygodami. W wielu ogrodach altanki są skanalizowane, mają gaz, śmieci są wywożone regularnie, działkowcy mają telefon, a nawet internet. Do altanek dociera też poczta. Na kopercie adres ogrodu, a zamiast numeru mieszkania, numer działki.
Polski Związek Działkowców nie prowadzi statystyk, ilu ludzi zamieszkało już na stałe w ogródkach. Szacuje się, że setki tysięcy. Kłopot w tym, że mieszkanie na działkach i budowanie tak wystawnych altanek jest zupełnie nielegalne.
Skontroluję i każę rozebrać
Altana na działce nie może mieć więcej niż 25 m kw. powierzchni zabudowy (mierzonej po obrysie ścian zewnętrznych) - jeśli ogród jest na terenie miasta - lub 35 m kw., jeśli ogród znajduje się poza miastem. Altanka nie może być też wyższa niż 5 m w przypadku stromego dachu i 4 m, jeśli dach domku jest płaski.
Tyle teoria.
- Nie możemy dłużej udawać, że problemu nie ma - mówi Paweł Łukaszewski, inspektor nadzoru budowlanego z Poznania. - Tylko u nas jest 90 ogrodów działkowych, w sumie prawie 19 tysięcy działek. Szacujemy, że 30-40 proc. z nich zabudowanych jest z naruszeniem prawa.
Łukaszewski postawił sobie walkę z samowolą działkowców za punkt honoru. Wpisał kontrole na działkach do rocznego harmonogramu prac. Na razie rozbiórki nie orzekł, pierwsze kilkanaście postępowań jest w toku.
Prawo nie przewiduje legalizacji samowoli budowlanej na ogrodach działkowych. Działkowcy będą zmuszeni obiekt rozebrać i jeszcze za to zapłacić.
Co ciekawe, samowola nie przeszkadza wielu gminom pobierać podatku od nieruchomości od za dużych altanek. Urzędnicy tłumaczą: - Do czerpania zobowiązania z tytułu podatku od nieruchomości nie jest istotne, czy budynek został wybudowany na podstawie pozwolenia na budowę, czy stanowi samowolę.
Ale działkowcy, którzy zarejestrują altankę w gminie, myślą, że ją zalegalizowali.
Limuzyna pod altanką
W Szczecinie willę na działce postawił sobie nawet Marian Jurczyk, były prezydent miasta, senator i legenda Sierpnia '80.
Jego altanka ma powierzchnię 72 m kw. i nie mieści się na jednej działce, więc stoi na dwóch. Jurczyk podejmował w altance ważnych gości, a pod bramę podjeżdżała prezydencka limuzyna.

Kiedy samowolę prezydenta ujawniła "Gazeta", powiatowy inspektor nadzoru budowlanego uznał, że to jednak nie jest dom, tylko altanka z rozbudowanymi pomieszczeniami gospodarczymi.
Decyzję powiatowego inspektora podważył wojewódzki, a następnie główny inspektor. Sprawa wróciła do pierwszej instancji i tam tkwi do dziś.
A w ślady Jurczyka poszli inni mieszkańcy Szczecina. - Sytuacja wymyka się spod kontroli - ocenia radny Paweł Gzyl. - Nie może być tak, że na gruntach gminnych bezkarnie i na wielką skalę łamane jest prawo! Poza tym te grunty świetnie nadają się pod inwestycje.
W Szczecinie ogrody działkowe można znaleźć nawet w śródmieściu - np. między głównymi arteriami Mieszka I i Ku Słońcu czy na jednej z wysp na Odrze dokładnie naprzeciwko reprezentacyjnych Wałów Chrobrego.
Radni marzą, by na odrzańskich wyspach i dawnych terenach portu powstała modna dzielnica na wzór tych w Malmö czy Hamburgu.
Dlatego wezwali nadzór budowlany do kontroli wszystkich ogródków w mieście.
Demokraci w ogrodach działkowych
Dopiero gdy sąsiedzi z działek donieśli na Michalaków do nadzoru budowlanego, pan Roman - jak twierdzi - sprawdził przepisy i zorientował się, że kupił nie domek letniskowy, ale samowolę budowlaną.
- Poczułem się oszukany - przyznaje. - Dlaczego pozwala się ludziom kupować budynki na działkach, nie uprzedzając, w co się pakują?
I postanowił nie dać się bez walki. Założył Stowarzyszenie Inicjatyw Demokratycznych w ogrodach działkowych i stanął na jego czele. Zbiera informacje o postępowaniach prowadzonych wobec działkowców w całej Polsce. Pisze pisma, śledzi internet, nawiązuje kontakty z innymi mieszkańcami ogrodów.
- Działkowcy są tak naprawdę ofiarami - mówi Michalak. - Jeśli zaczną się rozbiórki, to będzie tragedia dla nich, a nie dla zarządów ogrodów.
Bo zdaniem pana Romana właśnie zarządy są winne całej sytuacji. Przez lata przymykały oko na łamanie prawa. Nie upominały działkowców, nie pilnowały wymiarów altanek, nie zgłaszały spraw do nadzoru.
- Praca w zarządzie to praca społeczna. Ludzie się dzisiaj do takiej nie garną - przyznaje Tomasz Terlecki z Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców. - Stanowisko związku jest jednoznacznie negatywne wobec samowoli. Prawo musi być przestrzegane.
Według Terleckiego winni są jednak sami działkowcy. Bo wstępując do związku, podpisują oświadczenie, że zapoznali się z przepisami.
Ale działkowcy, którzy zarejestrują altankę w gminie, myślą, że ją zalegalizowali.
Limuzyna pod altanką
W Szczecinie willę na działce postawił sobie nawet Marian Jurczyk, były prezydent miasta, senator i legenda Sierpnia '80.
Jego altanka ma powierzchnię 72 m kw. i nie mieści się na jednej działce, więc stoi na dwóch. Jurczyk podejmował w altance ważnych gości, a pod bramę podjeżdżała prezydencka limuzyna.

Kiedy samowolę prezydenta ujawniła "Gazeta", powiatowy inspektor nadzoru budowlanego uznał, że to jednak nie jest dom, tylko altanka z rozbudowanymi pomieszczeniami gospodarczymi.
Decyzję powiatowego inspektora podważył wojewódzki, a następnie główny inspektor. Sprawa wróciła do pierwszej instancji i tam tkwi do dziś.
A w ślady Jurczyka poszli inni mieszkańcy Szczecina. - Sytuacja wymyka się spod kontroli - ocenia radny Paweł Gzyl. - Nie może być tak, że na gruntach gminnych bezkarnie i na wielką skalę łamane jest prawo! Poza tym te grunty świetnie nadają się pod inwestycje.
W Szczecinie ogrody działkowe można znaleźć nawet w śródmieściu - np. między głównymi arteriami Mieszka I i Ku Słońcu czy na jednej z wysp na Odrze dokładnie naprzeciwko reprezentacyjnych Wałów Chrobrego.
Radni marzą, by na odrzańskich wyspach i dawnych terenach portu powstała modna dzielnica na wzór tych w Malmö czy Hamburgu.
Dlatego wezwali nadzór budowlany do kontroli wszystkich ogródków w mieście.
Demokraci w ogrodach działkowych
Dopiero gdy sąsiedzi z działek donieśli na Michalaków do nadzoru budowlanego, pan Roman - jak twierdzi - sprawdził przepisy i zorientował się, że kupił nie domek letniskowy, ale samowolę budowlaną.
- Poczułem się oszukany - przyznaje. - Dlaczego pozwala się ludziom kupować budynki na działkach, nie uprzedzając, w co się pakują?
I postanowił nie dać się bez walki. Założył Stowarzyszenie Inicjatyw Demokratycznych w ogrodach działkowych i stanął na jego czele. Zbiera informacje o postępowaniach prowadzonych wobec działkowców w całej Polsce. Pisze pisma, śledzi internet, nawiązuje kontakty z innymi mieszkańcami ogrodów.
- Działkowcy są tak naprawdę ofiarami - mówi Michalak. - Jeśli zaczną się rozbiórki, to będzie tragedia dla nich, a nie dla zarządów ogrodów.
Bo zdaniem pana Romana właśnie zarządy są winne całej sytuacji. Przez lata przymykały oko na łamanie prawa. Nie upominały działkowców, nie pilnowały wymiarów altanek, nie zgłaszały spraw do nadzoru.
- Praca w zarządzie to praca społeczna. Ludzie się dzisiaj do takiej nie garną - przyznaje Tomasz Terlecki z Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców. - Stanowisko związku jest jednoznacznie negatywne wobec samowoli. Prawo musi być przestrzegane.
Według Terleckiego winni są jednak sami działkowcy. Bo wstępując do związku, podpisują oświadczenie, że zapoznali się z przepisami.
W ogrodzie Michalaków - Oaza - nawet prezes ma za dużą altanę.
Jan Oryńczak tłumaczy: - W latach 80. ją budowałem, wtedy nikt nie przywiązywał do tego wagi. Ale jak będzie trzeba, to pierwszy altankę rozbiorę - deklaruje. Ale sam tego nie zrobi, poczeka na decyzję nadzoru budowlanego.
Stowarzyszenie Michalaka jest solą w oku Polskiego Związku Działkowców.
- Tacy działkowcy, którzy łamią prawo, działają na szkodę innych - oskarża Tomasz Terlecki. - Narażają ich na to, że ktoś zacznie kwestionować przywileje działkowców.
Za socjalizmu się nie bałam jak teraz
Te przywileje to sprawa delikatna i polityczna.
Od kilku lat niektórzy politycy PiS i PO mamią działkowców uwłaszczeniem. Według projektów, które pokazano mediom, ale nie zgłoszono w Sejmie, ludzie mogliby działki wykupić albo z mocy prawa dostać je w wieczyste użytkowanie.
Wtedy mogliby budować na działkach, co zechcą, byle tylko stało w zgodzie z gminnym planem zagospodarowania przestrzennego.
- Czekam na to jak na zbawienie - mówi pani Anna ze Szczecina. Nie chce ujawnić nazwiska, bo sama mieszka w domku altance od ośmiu lat i boi się nadzoru budowlanego. Sąsiad ma już sprawę o samowolę.
- Na zebraniach związku działkowców próbują nam wyperswadować uwłaszczenie. Straszą kosztami, że będziemy musieli płacić wysokie podatki od nieruchomości - opowiada pani Anna - ale tak naprawdę to związek boi się stracić zyski.
Polski Związek Działkowców to rozbudowana struktura - władze krajowe, okręgowe, regularne zjazdy delegatów, posiedzenia, uchwały. Swój zarząd ma każdy rodzinny ogród działkowy. Jego członkowie działają społecznie, ale za dobrą pracę mogą sobie przyznać nagrody. Pieniądze pochodzą ze składek, które do związku musi wpłacać każdy działkowiec. Składki wynoszą od 50 do 300 zł rocznie.
Czy Platforma Obywatelska uwłaszczy działkowców? - To nie wchodzi w rachubę - oświadczył w maju "Gazecie" Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO w Sejmie.
Pani Anna wzdycha: - Za socjalizmu bym się nie obawiała, że ktoś mi tu przyjdzie i zabierze. Ale teraz wszystko jest możliwe. Będę spała spokojnie dopiero, jak działka będzie moja.
110-metrowa altanka na Allegro
Pomimo kontroli nadzoru budowlanego handel domami na działkach kwitnie.
W internetowym serwisie Allegro.pl znajdujemy pełno ogłoszeń, w tym i takie:
"Nowy, całoroczny dom na działce w Rodzinnych Ogrodach Działkowych. Powierzchnia mieszkalna - 110 m kw. Na parterze salon z aneksem kuchennym, kominek (z płaszczem wodnym), łazienka, wyjście na taras. Piętro: dwie duże sypialnie, pomieszczenie do pracy. Ogród - 400 m kw. Cena: 165 tys. zł".
Willę za taką cenę można dostać tylko na działce.
Współpraca Przemysław Prais
Jan Oryńczak tłumaczy: - W latach 80. ją budowałem, wtedy nikt nie przywiązywał do tego wagi. Ale jak będzie trzeba, to pierwszy altankę rozbiorę - deklaruje. Ale sam tego nie zrobi, poczeka na decyzję nadzoru budowlanego.
Stowarzyszenie Michalaka jest solą w oku Polskiego Związku Działkowców.
- Tacy działkowcy, którzy łamią prawo, działają na szkodę innych - oskarża Tomasz Terlecki. - Narażają ich na to, że ktoś zacznie kwestionować przywileje działkowców.
Za socjalizmu się nie bałam jak teraz
Te przywileje to sprawa delikatna i polityczna.
Od kilku lat niektórzy politycy PiS i PO mamią działkowców uwłaszczeniem. Według projektów, które pokazano mediom, ale nie zgłoszono w Sejmie, ludzie mogliby działki wykupić albo z mocy prawa dostać je w wieczyste użytkowanie.
Wtedy mogliby budować na działkach, co zechcą, byle tylko stało w zgodzie z gminnym planem zagospodarowania przestrzennego.
- Czekam na to jak na zbawienie - mówi pani Anna ze Szczecina. Nie chce ujawnić nazwiska, bo sama mieszka w domku altance od ośmiu lat i boi się nadzoru budowlanego. Sąsiad ma już sprawę o samowolę.
- Na zebraniach związku działkowców próbują nam wyperswadować uwłaszczenie. Straszą kosztami, że będziemy musieli płacić wysokie podatki od nieruchomości - opowiada pani Anna - ale tak naprawdę to związek boi się stracić zyski.
Polski Związek Działkowców to rozbudowana struktura - władze krajowe, okręgowe, regularne zjazdy delegatów, posiedzenia, uchwały. Swój zarząd ma każdy rodzinny ogród działkowy. Jego członkowie działają społecznie, ale za dobrą pracę mogą sobie przyznać nagrody. Pieniądze pochodzą ze składek, które do związku musi wpłacać każdy działkowiec. Składki wynoszą od 50 do 300 zł rocznie.
Czy Platforma Obywatelska uwłaszczy działkowców? - To nie wchodzi w rachubę - oświadczył w maju "Gazecie" Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO w Sejmie.
Pani Anna wzdycha: - Za socjalizmu bym się nie obawiała, że ktoś mi tu przyjdzie i zabierze. Ale teraz wszystko jest możliwe. Będę spała spokojnie dopiero, jak działka będzie moja.
110-metrowa altanka na Allegro
Pomimo kontroli nadzoru budowlanego handel domami na działkach kwitnie.
W internetowym serwisie Allegro.pl znajdujemy pełno ogłoszeń, w tym i takie:
"Nowy, całoroczny dom na działce w Rodzinnych Ogrodach Działkowych. Powierzchnia mieszkalna - 110 m kw. Na parterze salon z aneksem kuchennym, kominek (z płaszczem wodnym), łazienka, wyjście na taras. Piętro: dwie duże sypialnie, pomieszczenie do pracy. Ogród - 400 m kw. Cena: 165 tys. zł".
Willę za taką cenę można dostać tylko na działce.
Współpraca Przemysław Prais
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













