Błogosławiony Ogień w każdą Wielką Sobotę (przypada za kilka dni według prawosławnego kalendarza) zapala się w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Słabo znana zachodniemu chrześcijaństwu ceremonia ognia ma wielowiekową tradycję - po długich litaniach do niewielkiej kaplicy nad grobem wchodzą prawosławni hierarchowie, po czym nagle rozświetla ją Ogień, który biskupi za pomocą świec podają wiernym czekającym na zewnątrz.
Wielu prawosławnych wierzy, że to cud, a ogień - który ponoć nie parzy - uznają za uzdrawiający. Każdego roku w okresie wielkanocnym świece zapalone podczas ceremonii są przywożone do Moskwy i kilku innych największych miast Rosji.
Niektórzy prawosławni duchowni tłumaczą, że "zstępowanie ognia" w Jerozolimie jest przede wszystkim symbolem światła przynoszonego światu przez zmartwychwstałego Chrystusa, ale niekoniecznie musi oznaczać cud.
- Nawet patriarcha jerozolimski Teofil nie mówi o cudzie, lecz o symbolu. Trudno przeczyć, że w całą sprawę zaangażowana jest zwykła zapalniczka - ogłosił przed kilkoma dniami ojciec Andriej Kurajew, moskiewski profesor teologii, prawosławna gwiazda rosyjskich mediów oraz doradca moskiewskiego patriarchatu.
Ojca Kurajewa nieoczekiwanie zaatakował Władimir Jakunin - szef Rosyjskich Kolei Państwowych, przyjaciel Władimira Putina oraz główny przedstawiciel tzw. prawosławnych czekistów, czyli ludzi z przeszłością w radzieckiej bezpiece, którzy po rozpadzie ZSRR stali się gorliwymi wyznawcami prawosławia jako nowej ideologii państwowej.
- Jak to nie ma cudu? Niech rosyjska Cerkiew jednoznacznie wypowie się na ten temat! - żąda Jakunin. Jego oburzenie trudno bagatelizować, bo to z kolejowych pieniędzy żyje m.in. cerkiewna Fundacja św. Andrzeja Apostoła oraz Ośrodek Narodowej Chwały Rosji. To także koleje są jednym z głównych sponsorów remontów i budowy nowych świątyń w Rosji.
Choć kłótnia o ogień coraz bardziej rozpala prawosławnych Rosjan, to patriarchat Moskwy i Wszechrusi na razie milczy. Być może jakiś komentarz pojawi się w Wielką Sobotę, kiedy w rosyjskiej telewizji - jak co roku - będą transmitować zstąpienie świętego ognia w Jerozolimie. Na razie jerozolimska bazylika jest sceną niemal dorocznych walk na miotły między mnichami różnych narodowości, którzy biją się o pełniejszy dostęp do Grobu Pańskiego podczas ceremonii Wielkiego Tygodnia. Swych pozycji mogą być pewni Grecy przywołujący opowieści ludowe sprzed wielu wieków, które ostrzegają, że bez udziału greckich mnichów cud ognia nie następuje.
Źródło: Gazeta Wyborcza