http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Kto pobiegnie z olimpijską pochodnią przez Tybet

Ewa Siedlecka
2008-04-11, ostatnia aktualizacja 2008-04-10 21:58

Aktor Paweł Małaszyński, który ma biec w sztafecie olimpijskiej przez Chiny, przyłącza się do apelu, żeby nie biegła przez Tybet. Główny sponsor sztafety - koncern Samsung - apelu nie poprze

Tegoroczna sztafeta z ogniem olimpijskim przez Londyn, Paryż i Los Angeles musiała biec w otoczeniu protestującego tłumu, chroniona przez policję. Ale w Chinach - dokąd trafi w maju - witana będzie z prawdziwym entuzjazmem.

Trasa olimpijskiej pochodni przebiega przez Tybet i jego stolicę Lhasę. Organizacje tybetańskie i broniące praw człowieka apelują do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o zmianę tej trasy. Bo w tym samym czasie w chińskich aresztach w Tybecie oczekiwać będą na procesy tysiące uwięzionych w związku z - w większości pokojowymi - wystąpieniami. Taki sam apel wystosowała "Gazeta" i jej czytelnicy (apel można podpisać i wysłać ze strony www.gazetawyborcza.pl).

Główny sponsor olimpijskiej sztafety - koreański koncern Samsung - który tak reklamuje swoje logo - informuje na polskiej stronie internetowej, że w ciągu dziesięciu lat sponsorowania igrzysk olimpijskich "wartość marki Samsung wzrosła ponadpięciokrotnie". A z okazji igrzysk w Pekinie firma zamierza wypuścić trzy "olimpijskie" modele telefonów komórkowych.

Czy w związku z wydarzeniami w Tybecie Samsung przyłączy się do apelu o zmianę trasy? Nic na to nie wskazuje.

"Wyrażamy nadzieję, iż sytuacja w Tybecie zostanie rozwiązana bez dalszych aktów przemocy. Jako sponsor olimpijski w ramach Igrzysk Olimpijskich Pekin 2008 koncentrujemy się w dalszym ciągu na zapewnianiu istotnych zasobów dla potrzeb olimpijczyków i samych igrzysk" - taką oficjalną odpowiedź centrali koncernu uzyskaliśmy. Nie dostaliśmy odpowiedzi na kolejne pytania, m.in.: na czym koncern opiera nadzieję na pokojowe rozwiązanie, skoro z Tybetu świadczą o czymś przeciwnym; czy odżegnuje się od moralnej odpowiedzialności za wykorzystywanie sztafety przez chińskie władze do politycznej propagandy?

W sztafecie po Chinach biec mają Polacy, których wytypował Samsung: aktor Paweł Małaszyński i piosenkarka Reni Jusis. Propozycję uczestnictwa dostali jeszcze w zeszłym roku. Samsung sponsorował też konkurs, w wyniku którego wyłoniono dwóch dalszych uczestników sztafety.

Czy w obecnej sytuacji Małaszyński i Jusis chcą nadal biec w sztafecie? Piosenkarka - i jej agentka - unika kontaktów z mediami w tej sprawie (koncern Samsung w zeszłym roku był patronem jej trasy koncertowej po Polsce).

A Paweł Małaszyński mówi "Gazecie": - Przyłączam się do apelu, żeby sztafeta nie szła przez Tybet. Wiem o cierpieniach tego narodu i nie popieram tego, co Chiny robią w Tybecie. Co do mojego uczestnictwa w sztafecie - jeszcze nie zdecydowałem. Będę się przyglądał rozwojowi sytuacji. Ale czuję się okropnie. To miało być wspaniałe przeżycie - powiedział "Gazecie".

***

Więcej o Tybecie w specjalnym raporcie GW oraz na blogu Tybet Watch

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy
W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne