Wczoraj ujawniliśmy, że b. minister skarbu cztery dni po przegranych przez PiS wyborach umorzył długi Porozumienia Centrum. Rozpętała się polityczna awantura. Dziennikarze od rana polowali w Sejmie na Wojciecha Jasińskiego. Jednak ten zbył pytania mediów. - Najpierw przestępcą był Zbigniew Ziobro, a teraz jestem ja - powiedział i uciekł do windy.
Politycy PiS jak jeden mąż powtarzali: b. minister skarbu umorzył długi, bo były nie do ściągnięcia. Zapewniali, że PC nie miało żadnego majątku. W końcu konferencję zwołał sam Jasiński: - Jeśli nie ma ani jednego procenta prawdopodobieństwa, że się dług odzyska, to trzeba go umorzyć - mówił.
- To znaczy, że mogę sobie założyć partię, narobić długów, a później ją zlikwidować? - ironizował dziennikarz TVN 24 Maciej Knapik. Jasiński nie odpowiedział na pytanie, wyszedł z sali.
W Częstochowie bronił go Jarosław Kaczyński: - Na początku partie działały w sposób partyzancki - przekonywał. - To normalna praktyka dotycząca długów nieściągalnych. Dotyczyło to różnych partii politycznych.
Antoni Mężydło (poseł PO, wcześniej w PiS) przypomniał, że w 1997 r. Kaczyński ostro protestował, gdy minister finansów w rządzie Cimoszewicza Marek Belka podpisał ugodę z SdRP w sprawie długów partii wobec skarbu państwa. - Kaczyński nazwał to korupcją polityczną - mówił Mężydło. - To samo można powiedzieć o decyzji Jasińskiego.
Poseł Andrzej Czerwiński (PO), wiceszef sejmowej komisji gospodarki, zapowiedział, że komisje skarbu i gospodarki zażądają od ministra Jasińskiego wyjaśnień. - To sprawa dla prokuratora - mówił szef SLD Wojciech Olejniczak.
Długi PC wobec skarbu państwa wraz z odsetkami wyniosły dokładnie 692 985,34 gr. To tylko zobowiązania centrali partii wobec RSW Prasa Książka Ruch z początku lat 90. PC nie zapłaciło za wynajem swojej pierwszej siedziby przy ul. Bagateli 14 w Warszawie.
Następne siedziby, przy ul. Wspólnej i Puławskiej, zarząd PC też opuszczał z długami. Jak wynika z dokumentów likwidacyjnych, partia zalegała z opłatami w całej Polsce. 9 sierpnia 2007 r. PC zostało zlikwidowane.
Politycy PiS nie mówili wczoraj o tym, że założona przez Kaczyńskiego równolegle z PC Fundacja Prasowa Solidarności uwłaszczała się na państwowym majątku: kupiła od RSW w likwidacji "Express Wieczorny", zakłady graficzne przy ul. Nowogrodzkiej i Srebrnej w Warszawie. W połowie lat 90. przejęła bez przetargu od skarbu państwa działki pod tymi budynkami.
Jasiński umorzył długi PC, zanim sąd wydał wyrok w tej sprawie. 14 listopada 2007 r. miała się odbyć rozprawa o tzw. wyjawienie majątku dłużnika. Lecz decyzja b. ministra z 25 października spowodowała umorzenie postępowania.
Zbadanie sprawy zlecił wczoraj prawnikom minister skarbu Aleksander Grad (PO). Dziś mają być gotowe wstępne ustalenia z kontroli. - Jeśli pojawią się jakiekolwiek wątpliwości, czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, poproszę ministra sprawiedliwości o wszczęcie postępowania - mówi "Gazecie" Grad.
Zdaniem posła Mężydły Sejm jak najszybciej powinien zmienić prawo tak, żeby długi partii politycznych nie mogły być umarzane. - Wystąpię w tej sprawie do sejmowych legislatorów - zadeklarował Mężydło. - Prawo jest tutaj niedoskonałe i trzeba je zmienić, żeby w przyszłości partie rządzące nie miały takiej pokusy.
Marek Chmaj, konstytucjonalista: - Umarzając długi PC, Wojciech Jasiński dość umiejętnie wykorzystał art. 42 ustawy o finansach publicznych. Pozwala on umorzyć wierzytelności skarbu państwa, gdy udowodni się, że zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż postępowanie egzekucyjne będzie nieskuteczne. Żeby zabezpieczyć się przed takimi sytuacjami w przyszłości, należałoby dopisać do tego artykułu zastrzeżenie, że nie dotyczy on partii politycznych.
Źródło: Gazeta Wyborcza