W areszcie siedzi poznański gang rodziny "Makowców". Czuje podwójną gorycz do policji: sypnął ich syn policjanta.
Ale gorycz czuje też policja.
Tenże policyjny syn o bandyckim pseudonimie "Kanada", który chce być teraz świadkiem koronnym, kradł samochody już 15 lat temu.
Każdego roku kilku chłopaków z policyjnego osiedla w Poznaniu, na którym wychował się "Kanada", trafia za kratki za kradzieże, bójki lub udział w gangu.
- No cóż - rozkłada ręce wicekomendant wielkopolskiej policji Krzysztof Jarosz. - To osiedle na pewno nie jest wzorem szacunku do prawa i oazą bezpieczeństwa.
Zdanie kończy dodatkiem: "delikatnie mówiąc".
Dlaczego syn policjanta został gangsterem?
Paweł Kłosowski siedzi za biurkiem wychowawcy Policyjnej Izby Dziecka i obraca w palcach gruby klucz. Rok temu na własną prośbę zrezygnował ze stanowiska dzielnicowego w obszarze zamkniętym ulicami Tomickiego i Św. Michała w sercu Poznania.
To pięć bloków czteropiętrowych i dwa wieżowce. Budynki w kolorze szarym powstały w latach 80. W latach 90. przybyło im kolorów: graffiti z hasłem "CH.W.D.P." było największe w mieście.
W latach 80. mieszkało tu 270 czynnych policjantów. Teraz ponad pięćdziesięciu, reszta to emeryci z rodzinami. Mieszkania są do dyspozycji szefa komendy. "Kanada" mieszkał tu rodzicami od 1982 do 1999 r.
Kłosowski: - Wolę pracować z trudnymi dziećmi w izbie niż z trudnymi policjantami, dlatego nie chciałem być już tam dzielnicowym. Bo myśli pan, że skąd się wziął ten "Kanada"? Dlaczego syn policjanta został gangsterem?
Chciałem zapytać o to "Kanadę", czyli Krzysztofa W., lat 33, syna Mirosława. Ale - choć nie objęto go jeszcze programem ochrony świadków - prokuratura nie chce mnie do niego dopuścić. "Kanada" bowiem sypie nie tylko gangsterów czekających na proces w areszcie, ale też poznańskich policjantów, którzy mieli współpracować z gangiem "Makowca". Oni są jeszcze na wolności.
"Kanada" siedzi od roku, ma wyrok za kradzieże samochodów, sąd odwiesił mu na dokładkę poprzednie wyroki: za wyłudzenia i oszustwa. Razem: siedem lat.
Gdy ustaliłem, gdzie "Kanada" przebywa, dyrektor więzienia przysiągł, że "u niego takiego klienta nie ma".
Jacek Derda, prokurator nadzorujący śledztwo, w którym "Kanada" sypie: - Wszystko tajne, żadnej gadki.
Ale gdy prokuratura drżała o wendetę na „Kanadzie", ten pisał za kratami pamiętnik. Dał tytuł: „Poznańska pajęczyna. Historia życia gangstera »Kanady «”.
Jesienią ub. roku wysłał go do jednego z tabloidów. Pamiętnik do redakcji nie dotarł, bo przechwycił go sędzia. Kazał skopiować, a oryginał wysłać do prokuratury.
Kopię załączył do akt starej sprawy »Kanady «, które tajne nie są ani trochę. Tam go przeczytałem.
- Żartuje pan?! - rzucił tylko wicekomendant Krzysztof Jarosz, gdy mu o tym powiedziałem i przejechał dłońmi po twarzy.
W pamiętniku szukam odpowiedzi na pytanie dzielnicowego Kłosowskiego - dlaczego syn policjanta kończy w kryminale?
Źródło: Gazeta Wyborcza