http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Synkowie policji

Marcin Kącki
2008-02-12, ostatnia aktualizacja 2008-02-12 12:17

Policyjne osiedle w Poznaniu. Wicekomendant Krzysztof Jarosz: - Tu chyba doszło do skupienia policjantów o zaburzonym poczuciu odpowiedzialności
Policyjne osiedle w Poznaniu. Wicekomendant Krzysztof Jarosz: - Tu chyba doszło do skupienia policjantów o zaburzonym poczuciu odpowiedzialności
Fot. Andrzej Monczak / AG

Gdy jakiś młokos zostaje złapany, zaraz dzwoni jego ojciec: puśćcie, bo to moje

W areszcie siedzi poznański gang rodziny "Makowców". Czuje podwójną gorycz do policji: sypnął ich syn policjanta.

Ale gorycz czuje też policja.

Tenże policyjny syn o bandyckim pseudonimie "Kanada", który chce być teraz świadkiem koronnym, kradł samochody już 15 lat temu.

Każdego roku kilku chłopaków z policyjnego osiedla w Poznaniu, na którym wychował się "Kanada", trafia za kratki za kradzieże, bójki lub udział w gangu.

- No cóż - rozkłada ręce wicekomendant wielkopolskiej policji Krzysztof Jarosz. - To osiedle na pewno nie jest wzorem szacunku do prawa i oazą bezpieczeństwa.

Zdanie kończy dodatkiem: "delikatnie mówiąc".

Dlaczego syn policjanta został gangsterem?

Paweł Kłosowski siedzi za biurkiem wychowawcy Policyjnej Izby Dziecka i obraca w palcach gruby klucz. Rok temu na własną prośbę zrezygnował ze stanowiska dzielnicowego w obszarze zamkniętym ulicami Tomickiego i Św. Michała w sercu Poznania.

To pięć bloków czteropiętrowych i dwa wieżowce. Budynki w kolorze szarym powstały w latach 80. W latach 90. przybyło im kolorów: graffiti z hasłem "CH.W.D.P." było największe w mieście.

W latach 80. mieszkało tu 270 czynnych policjantów. Teraz ponad pięćdziesięciu, reszta to emeryci z rodzinami. Mieszkania są do dyspozycji szefa komendy. "Kanada" mieszkał tu rodzicami od 1982 do 1999 r.

Kłosowski: - Wolę pracować z trudnymi dziećmi w izbie niż z trudnymi policjantami, dlatego nie chciałem być już tam dzielnicowym. Bo myśli pan, że skąd się wziął ten "Kanada"? Dlaczego syn policjanta został gangsterem?

Chciałem zapytać o to "Kanadę", czyli Krzysztofa W., lat 33, syna Mirosława. Ale - choć nie objęto go jeszcze programem ochrony świadków - prokuratura nie chce mnie do niego dopuścić. "Kanada" bowiem sypie nie tylko gangsterów czekających na proces w areszcie, ale też poznańskich policjantów, którzy mieli współpracować z gangiem "Makowca". Oni są jeszcze na wolności.

"Kanada" siedzi od roku, ma wyrok za kradzieże samochodów, sąd odwiesił mu na dokładkę poprzednie wyroki: za wyłudzenia i oszustwa. Razem: siedem lat.

Gdy ustaliłem, gdzie "Kanada" przebywa, dyrektor więzienia przysiągł, że "u niego takiego klienta nie ma".

Jacek Derda, prokurator nadzorujący śledztwo, w którym "Kanada" sypie: - Wszystko tajne, żadnej gadki.

Ale gdy prokuratura drżała o wendetę na „Kanadzie", ten pisał za kratami pamiętnik. Dał tytuł: „Poznańska pajęczyna. Historia życia gangstera »Kanady «”.

Jesienią ub. roku wysłał go do jednego z tabloidów. Pamiętnik do redakcji nie dotarł, bo przechwycił go sędzia. Kazał skopiować, a oryginał wysłać do prokuratury.

Kopię załączył do akt starej sprawy »Kanady «, które tajne nie są ani trochę. Tam go przeczytałem.

- Żartuje pan?! - rzucił tylko wicekomendant Krzysztof Jarosz, gdy mu o tym powiedziałem i przejechał dłońmi po twarzy.

W pamiętniku szukam odpowiedzi na pytanie dzielnicowego Kłosowskiego - dlaczego syn policjanta kończy w kryminale?

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3

1 głos