No i masz babo placek, a raczej megakosz. Taki obrazek można było zobaczyć w Warszawie jeszcze w latach 70., a może i później. Na rogu ulicy czy stopniu kamienicy stała baba z wielkim koszem z wikliny i sprzedawała wiejskie jaja. Nie wiadomo, dlaczego takiej właśnie symboliki uczepili się architekci z niemiecko-polskiej pracowni.
Najpewniej zapatrzyli się w ideę stadionu gniazda szykowanego na olimpiadę w Pekinie (architekci Herzog & de Meuron). Postanowili pójść tym tropem i wymyślić na siłę coś oryginalnego. Stąd kosz. W nim ma się mościć 55 tys. kibiców. Można by też zaproponować stadion w kształcie ogromnej piłki w biało-czerwone łaty albo orła z rozwartym w stronę nieba dziobem, co pokazali już w internecie kibice.
Bo z czym oprócz Euro 2012 kojarzy się jeszcze Polska? Na plakacie z Chopinem czy "Solidarnością" Regionu Mazowsze majaczą smętnie wierzby płaczące. To symbol naszej piaszczystej krainy. A od wierzb już blisko do Cepelii, bocianów, koników drewnianych, koszy wyplatanych z wikliny, ludowych wycinanek i klimatów swojskich, hej!
Nie lubię takiej architektury, bo daje nam budynki, którym na siłę dorabia się jakąś "gębę". To pretensjonalne, kosztowne, czasami śmieszne. Zresztą jest już jedna wielka kobiałka - biurowiec w USA, siedziba firmy Longaberger w Newark w Ohio produkującej kosze.
Niech stadion wygląda po prostu jak stadion. Niech niczego nie udaje, nie sili się na symbol. Wizualizacja kosza dla kibiców prezentowana z oddali czy lotu ptaka na pierwszy rzut oka może wyglądać zabawnie i atrakcyjnie. Jednak gdy na wiklinowe sploty spojrzymy z bliska, zaczynają się problemy. Z czego je zrobić? Z betonu? Wtedy grozi nam wariacja na temat pekińskiego gniazda. Z tworzywa sztucznego? To z kolei grozi pseudoludową karykaturą monachijskiej Allianz Areny (Herzog & de Meuron).
Stadionowi nie warto też wyplatać "gęby" z prawdziwej wikliny, bo to już było. Pawilon z elewacją uplecioną z witek Polska pokazała na Expo 2005 w Aichi w Japonii (projekt pracowni Ingarden & Ewý Architekci).
I masz babo placek, co dalej z tym koszem. Nie ma już czasu wymyślać go od nowa. Musimy go pokochać.
Źródło: Gazeta Wyborcza