http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Siwek rekin w nieruchomościach

Iwona Szpala, Bogdan Wróblewski
2008-01-09, ostatnia aktualizacja 2008-01-08 21:18

Znaleźliśmy kolejną ciekawą transakcję Sławomira Siwka na rynku nieruchomości. Doszło do niej w błyskawicznym tempie, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński


Fot. Jerzy Gumowski / AG
Fot. Waldemar Kompała /AG
Okazała willa, dziś własność spółki Air Link, stoi w jednym z najdroższych miejsc stolicy - na "dziennikarskim" Żoliborzu. - To jeden z najlepszych adresów w Warszawie - mówi rzeczoznawca majątkowy. Spółka Sławomira Siwka kupiła dom w marcu 2005 r. za 1,85 mln zł, tuż przed cenową eksplozją na rynku nieruchomości.

Gdy doszło do transakcji, Siwek, były wiceprezes Porozumienia Centrum i minister Kancelarii Prezydenta za prezydentury Lecha Wałęsy (gdy kierował nią Jarosław Kaczyński), odpoczywał od kariery państwowej. Był prezesem oraz udziałowcem spółek powstałych na majątku Fundacji Prasowej Solidarności (FPS) założonej na początku lat 90. przez środowisko PC.

Spółki miały wspomóc FPS w budowie koncernu medialnego, ale zajęły się wynajmowaniem lokali. W spółkach tych ludzie PC, potem PiS, obsadzili zarządy i rady nadzorcze. Jedną z tych spółek jest Air Link.

O Siwku - dziś wiceprezesie TVP - jako graczu na rynku nieruchomości pisaliśmy w listopadzie 2007 r. Air Link, której Siwek nie jest już prezesem, ale pozostaje uprzywilejowanym udziałowcem, sprzedał w czerwcu 2007 r. nieruchomość przy Nowogrodzkiej 84/86, gdzie biura wynajmuje m.in. centrala PiS.

W tamtym czasie mechanizm przejęcia państwowego majątku przez FPS i powiązane z nią spółki zakwestionowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Gdy prokurator odmówił wszczęcia śledztwa, miasto złożyło zażalenie do sądu. Na tym na razie stanęło.

Wróćmy na Żoliborz. Czy adres wypatrzył Siwek? Niewykluczone, mieszkał kilkaset metrów dalej.

Dom na Żoliborzu - ok. 370 m kw. powierzchni użytkowej, z placem 584 m kw. - ma historię typową. Wybudowany w 1934 r., sprzedany za okupacji, po wojnie działkę odbiera państwo, powołując się na tzw. dekret Bieruta likwidujący prywatną własność gruntów w stolicy.

Właściciele od 1946 r. piszą wnioski o przyznanie tzw. własności czasowej. Gdy w latach 90. rusza w Warszawie reprywatyzacja, starają się o zwrot majątku. Korespondencja zapada się w urzędniczych szufladach.

Przełom następuje w 2004 r. Stolicą rządzi ekipa Lecha Kaczyńskiego. Air Link, spółka utrzymująca się głównie z wynajmu biurowca przy Nowogrodzkiej, szuka nowych źródeł dochodu.

4 października 2004 r. wspólnicy Air Link, czyli m.in. Siwek, zgadza się, by zarząd, czyli Siwek, kupił nieruchomość. To zaskakujące, bo sprawozdania finansowe spółki pełne są utyskiwań na zastój w najmie lokali.

Dwa dni później Siwek podpisuje z właścicielami domu umowę przedwstępną. Ustalają cenę na 1,85 mln zł. Air Link nie ma pieniędzy, więc w listopadzie zaczyna starania o 2 mln zł kredytu i potem go dostaje.

Jest problem, bo sprzedający legitymują się jedynie prawem do budynku, ale grunt wciąż jest własnością miasta. Jednak tuż po decyzji wspólników Air Linku nabiera tempa postępowanie o zwrot nieruchomości dawnym właścicielom, co pozwoli im sfinalizować sprzedaż Air Linkowi. Choć wcześniej, przez cztery lata, nie znaleźliśmy śladów, by miasto to postępowanie prowadziło.

- Nagłe odmrożenie sprawy sprzed kilku lat wygląda zastanawiająco - mówi Tadeusz Koss, wiceprezes Warszawskiego Zrzeszenia Właścicieli Nieruchomości. - Szczególnie że mówimy tu o urzędnikach prezydenta Kaczyńskiego, którzy słynęli z niechęci do zwrotu przedwojennych majątków.

I tak niemożliwe staje się możliwe: 20 grudnia Lech Kaczyński zwraca działkę. A 9 marca 2005 r. właściciele sprzedają działkę i willę Air Linkowi.

To nie koniec. Willa wymaga generalnego remontu. Air Link chce dwa piętra przeznaczyć na biura, a poddasze - po przeróbce - na mieszkanie. Gdy prezes Siwek występuje o zmianę sposobu użytkowania nieruchomości, z pomocą znów spieszy ratusz. Teren objęty jest ochroną konserwatorską.

Gdy w październiku 2005 r. stołeczny konserwator nie godzi się na przeróbki, Air Link składa drugi wniosek - i tym razem w ciągu miesiąca (!) konserwator uzgadnia warunki zabudowy. Siwek dostaje zgodę, by przebudować willę pod wynajem.

W marcu 2006 r. Air Link występuje o pozwolenie na budowę. Decyzję ma już po miesiącu. To, jak przyznają urzędnicy, tempo w Warszawie niespotykane. Czeka się zwykle kilka miesięcy, a nawet dłużej. Formalności w stołecznych urzędach Siwek kończy tuż przed objęciem posady wiceprezesa TVP.

Od ubiegłego roku żoliborska willa Air Linku ma już najemcę.

- Szybkie ścieżki reprywatyzacyjne czy kolejne decyzje budowlane załatwiane w ekspresowym tempie dotyczą co najmniej kilku stołecznych nieruchomości. Przyjrzymy się temu zjawisku - mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy.

Pytamy Siwka o okoliczności żoliborskiej transakcji. Odpowiedź brzmi: - Spotkał się kupujący ze sprzedającym u notariusza i podpisali umowę.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne