Bo Pitera, pełnomocnik rządu ds. opracowania programu zwalczania nadużyć w instytucjach publicznych, przygotowuje właśnie raport o CBA. Premier na jego podstawie ma podjąć decyzję, czy odwołać szefa CBA.
Kamiński twierdzi, że Pitera pod adresem CBA i jego samego formułuje nieprawdziwe zarzuty. Dlatego wczoraj złożył w sądzie cywilnym pozew o ochronę dóbr osobistych oraz w sądzie karnym o zniesławienie (liczy, że Pitera zrzeknie się immunitetu, by stanąć przed sądem).
O jakie wypowiedzi Pitery chodzi Kamińskiemu?
• Że była podsłuchiwana przez CBA. Kamiński zaprzecza. Sprawę bada prokuratura.
• Że CBA opóźniało zatrzymanie Tomasza Lipca, b. ministra sportu, by przed wyborami nie zepsuć efektu zatrzymania posłanki PO Beaty Sawickiej. Kamiński twierdzi, że to była decyzja prokuratury i min. Ziobry.
• Że CBA niezgodnie z prawem sfałszowało dokumentację w tzw. aferze gruntowej. Kamiński broni się, że ma ekspertyzę prokuratury, iż CBA mogło to zrobić.
• Że CBA działało niezgodnie z prawem w sprawie Sawickiej, że była ona „odwróconym” agentem, bo między przyjęciem pierwszej i drugiej łapówki od agenta CBA intensywnie usiłowała skontaktować się z posłami PO. Kamiński przywołuje decyzję sądu, że czynności CBA w tej sprawie były w pełni legalne.
- Pani Pitera kreuje się na ofiarę CBA, to jak może Biuro kontrolować? - pytał Kamiński. I wezwał listownie premiera Tuska, by "zaprzestał milczącego przyzwolenia na bezprecedensowe, nieuprawnione ataki na CBA". Napisał też, że raport o CBA "będzie bardziej świadectwem stanu emocji [Pitery] niż rzetelnej wiedzy". I wytknął, że pisząc raport, nie kontaktowała się z Biurem.
Dziennikarze pytali Kamińskiego o jego kontakty z Piterą w przeszłości, bo - jak on - należała na początku lat 90. do Ligi Republikańskiej. - Znajomość prywatną z tą osobą uważam za zakończoną - odparł.
Chwilę potem Pitera zwołała swoją konferencję. Poinformowała, że we wtorek kancelaria premiera przesłała do CBA pytania ("kilkanaście punktów"). - Dlaczego w środę Kamiński twierdzi, że pytań nie ma? - dziwiła się. Zapowiedziała, że zrzeknie się immunitetu, by sąd rozstrzygnął jej spór z Kamińskim.
Tusk tak skomentował list Kamińskiego: - Mam chwilami wrażenie, że minister Kamiński udał się na długi urlop, nie informując mnie o tym. Wołałbym, żeby meldował opinii publicznej o kolejnych sukcesach CBA, a nie o tym, jakie listy do mnie pisze, bo nie do tego został powołany. Liczę na bardzo dobre efekty pracy CBA, dopóki nie podejmiemy innych decyzji.
PO nie ukrywa, że chciałaby Kamińskiego odwołać. Ale nie jest to proste. Ustawa dopuszcza - oprócz rezygnacji i długotrwałej choroby - tylko dwa powody: uznanie, że nie wykazuje się "nieskazitelną postawą moralną, obywatelską i patriotyczną" lub gdy zostanie skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne z oskarżenia publicznego.
Źródło: Gazeta Wyborcza