Wczoraj komisja spotkała się z Kotecką, wicedyrektorem Agencji Informacji w TVP, oraz dwoma byłymi dziennikarzami "Wiadomości" - Łukaszem Słapkiem i Tomaszem Lipką.
To właśnie Słapkowi Kotecka przed wyborami zaproponowała, by przygotował materiał o tym, jak politycy wzbogacili się podczas mijającej kadencji Sejmu. Słapek opowiadał, że chciała, by pokazał, jakimi samochodami jeżdżą posłowie PO, obiecała załatwić odpowiednie materiały. Słapek odmówił. Kotecka zapytała dlaczego i dorzuciła, że mu za ten materiał dobrze zapłaci. Chodzi o wysokość honorarium, jakie dziennikarz dostaje za konkretny materiał. Jego wysokość ustala szef, w tym przypadku - Kotecka. O sprawie pisał "Dziennik".
Sekretarz komisji etyki Ignacy Rutkiewicz powiedział "Gazecie", że "sprawa jest rozwojowa", liczy, że komisji uda się ją przebadać przed Świętami Bożego Narodzenia.
W komisji zasiada siedem osób, powołuje je zarząd m.in. z rekomendacji anten TVP 1, TVP 2, TVP Polonia i Agencji Informacyjnej. Komisja bada zgodność działań pracowników TVP z "zasadami etyki dziennikarskiej TVP". Zakazują one dziennikarzom m.in. "posługiwania się metodami nagannymi, moralnie sprzecznymi z prawem". Wedle tego dokumentu "żadne okoliczności, motywy, naciski czy inspiracje nie usprawiedliwiają podania fałszywych czy niesprawdzonych informacji".
Zarzutami Słapka wobec Koteckiej zajmowała się też w środę sejmowa komisja kultury. Prezes TVP Andrzej Urbański robił uniki, mówił np., że nie widzi nic złego w wycenianiu materiałów. W żaden sposób nie odniósł się do tego, że ta wycena zależała od wypełnienia politycznej dyspozycji szefa.
Źródło: Gazeta Wyborcza