Na tym spotkaniu iskrzyło od początku. Zaczął Andrzej Urbański, prezes TVP, obwieszczając, że nie odpowie na pytania formułowane na podstawie publikacji "organów, które są w rękach konkurencyjnych koncernów". O cenzurze politycznej w "Wiadomościach" pisze od ponad pół roku "Gazeta".
- Będę mówił tylko o faktach - zastrzegł prezes.
Jerzy Wenderlich (LiD), wiceszef komisji, zapytał więc o fakty:
- Dlaczego wiceszefowa Agencji Informacji Patrycja Kotecka przed wyborami zachęcała jednego z dziennikarzy "Wiadomości" do przygotowania materiałów kompromitujących opozycję i obiecywała za to dobrze zapłacić?
Urbański: - Dopóki nie poznam nazwiska dziennikarza, nie potrafię się do tego odnieść. Ale gdzie jest ten materiał? Nie ma, bo nie powstał!
Wenderlich: - Czy Kotecka chciała zablokować materiał o tym, że CBA sprawie dr. G. nadało nikczemny kryptonim "Mengele"?
Urbański: - Nie znam sprawy.
Wenderlich: - Dlaczego był zakaz puszczenia w "Wiadomościach" wypowiedzi senatora Kazimierza Kutza znad grobu Blidy, że "jest ofiarą ludzi o kamiennych sercach"?
Urbański: - Gdy "Gazeta" o tym napisała, zapytałem, czy w gazecie ta informacja była na pierwszej stronie? Nie była.
Wenderlich powtórzył pytania, wymieniając tym razem nazwiska dziennikarzy: - To szef Agencji Informacji Jarosław Grzelak zakazał puszczenia słów Kutza, bo "uderzały w PiS". Jest problem czy go nie ma?
Urbański: - To pan Grzelak powie, co mówił. [Grzelak był na posiedzeniu komisji, ale na to pytanie nie odpowiedział].
Wenderlich: - Dziennikarz "Wiadomości" Łukasz Słapek dostał od Koteckiej propozycję przygotowania materiału kompromitującego opozycję i obietnicę dobrej wyceny.
Urbański: - Ten człowiek musiałby udowodnić, że ten materiał został zrobiony [Słapek mówił, że materiału nie zrobił, bo Koteckiej odmówił].
Wenderlich: - Z "Panoramy" został zwolniony Piotr Glicner, bo przypomniał, że w 1981 r. podpisał pan lojalkę.
Urbański: - Nie został zwolniony. [Nie przedłużono z nim umowy, choć Kotecka obiecywała mu wcześniej jej przedłużenie i ewentualnie podwyżkę].
Jerzy Fedorowicz (PO) pytał, dlaczego w TVP dziennikarze są zastraszani, podsłuchiwani, wyrzucani z pracy. - Przychodzą do mnie jako do posła i mi o tym opowiadają - mówił.
Urbański: - Cenzura, podsłuchiwanie? Tego nie było. Proszę to udowodnić.
Fedorowicz: - Proszę bardzo!
I odczytał pytania "Gazety" do prezesa TVP opublikowane we wczorajszym wydaniu.
Źródło: Gazeta Wyborcza