Na Krakowskim Przedmieściu, gdzie mieści się Pałac Prezydencki, trwa remont. Teraz koparki złośliwie rozszalały się na wysokości siedziby głowy państwa. Ruch w tym miejscu jest utrudniony. Niemal wszyscy warszawiacy wiedzą, że od kilku miesięcy w tym rejonie trwają prace. Oprócz prezydenckich urzędników, którzy wiedzą, że remont to podstępna akcja pani prezydent Warszawy, która nie zajmuje się niczym innym, tylko knuciem po nocach przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu.
Prawda jest mniej ekscytująca: w takich przypadkach Biuro Ochrony Rządu odpowiedzialne za bezpieczeństwo prezydenta ustala wszystko z firmą remontującą ulicę. Jeśli urzędnicy prezydenta nie mieli wpływu na te ustalenia, to chyba powinni mieć pretensje sami do siebie.
A może przyczyna dzisiejszych kłopotów Pałacu jest inna: plany tego remontu szykowała jeszcze ekipa Lecha Kaczyńskiego. Prezydentowi przychodzi dziś płacić straszliwą cenę za to, że w czasach, kiedy rządził stolicą, inwestycje szły bardzo opornie i dlatego Krakowskie Przedmieście nie jest jeszcze gotowe.
Była masa zakochanych w sobie ministrów, uwielbiających przyciągać uwagę mediów, m.in. Grzegorz Kołodko z chlebem, Zbigniew Ziobro z niszczarką. A teraz jest Kamiński - z koparką.
Źródło: Gazeta Wyborcza