http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Falstart pisowskich wiceprezesów

Wojciech Załuska
2007-11-07, ostatnia aktualizacja 2007-11-06 20:36

Adam Lipiński pozostał wiceprezesem PiS, choć Ludwik Dorn, Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski namawiali go podobno, by ustąpił wraz z nimi.

Adam Lipiński - to jego wizytę u Renaty Beger ujawniono na nagraniach z ukrytej kamery
Fot. ALIK KEPLICZ AP
Adam Lipiński - to jego wizytę u Renaty Beger ujawniono na nagraniach z ukrytej...
Wojciech Załuska: Dlaczego jest pan zwolennikiem partii wodzowskiej?

Adam Lipiński, wiceprezes PiS: Dlaczego pan tak sądzi?

Jako jedyny z wiceprezesów PiS nie podał się pan do dymisji. Ludwik Dorn, Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski ustąpili, ogłaszając, że w partii wodzowskiej ich funkcje są fikcyjne.

- Jestem zwolennikiem partii, która ma silny, cieszący się autorytetem ośrodek decyzyjny.

Zdaniem "trójki" jest on w PiS jednoosobowy. A jeśli już z kimś się konsultuje, to z "zakonem PC", do którego pan należy. Albo ze spin doktorami - Bielanem i Kamińskim - których "trójka" uważa za zdolnych, ale zdemoralizowanych władzą. Pozostałe władze są fikcją.

- Według statutu PiS rządzi prezes. Ale i kilkunastoosobowy komitet polityczny, który w normalnych warunkach zbiera się co tydzień. I z którym prezes konsultuje większość ważnych decyzji. Czasem pod wpływem usłyszanych argumentów zmienia zdanie.

Proszę o przykład.

- Jarosław Kaczyński chciał wyborów wcześniej, niż się odbyły, bo już wcześniej uznał, że koalicja z Samoobroną i LPR "wyczerpała swoje możliwości". Większość komitetu była za jej kontynuowaniem i prezes rady większości posłuchał.

Czy to znaczy, że Dorn, Ujazdowski, Zalewski stracili kontakt z rzeczywistością, że sobie problem wymyślili?

- Ja myślę, że ich "poczucie partycypacji" uległo zachwianiu w czasie kampanii wyborczej. Najważniejsze decyzje zapadały w sztabie wyborczym. Moim zdaniem słusznie. Podczas kampanii trzeba szybko reagować. Koncentrować się na zwycięstwie, a nie na dyskusjach, konsultacjach.

Ma to oczywiście skutki uboczne. Jest frustrujące dla osób, które w decydowaniu nie uczestniczą.

Mówimy o wiceprezesach.

- Prezes statutu nie złamał. Ale teraz, gdy kampania się skończyła, komitet polityczny znów się może spotykać co tydzień. Koledzy się pospieszyli.

Ale co złego było w ich postulatach: żeby dopuścić w PiS "pluralizm punktów widzenia". Aby podzielić między członków władz zadania i odpowiedzialność. Aby powołać zespół, który oceni kampanię wyborczą. Dlaczego Jarosław Kaczyński te postulaty odrzucił? I jeszcze dał do zrozumienia, że Dorn, Ujazdowski, Zalewski i tak straciliby stanowiska na grudniowym kongresie partii.

- Uzyskaliśmy w wyborach dobry wynik, ale przegraliśmy z PO. Dlatego też jestem za przeanalizowaniem ostatnich dwóch lat. Tylko przestrzegam przed pośpiechem. Powyborcza trauma to zły czas na rozliczenia. Teraz trzeba budować silny klub i opozycyjną strategię, a nie eskalować napięcia. Jak zaczniemy się oskarżać, PiS może popękać.

Czas i sposób, w jaki nasi koledzy zabrali się do rozliczeń, tylko zwiększa podejrzenia, nieufność.

Odpowiedzieliby pewnie: każdy czas jest zły, każdy, kto myśli inaczej niż Kaczyński, dostanie "czarną polewkę".

- Przywództwo Donalda Tuska w PO jest pewnie jeszcze twardsze. Pozwalał sobie na rzeczy w PiS nie do pomyślenia: marginalizowanie tak istotnej postaci jak Jan Rokita, przesuwanie ludzi na listach wyborczych. U nas to były sytuacje incydentalne.

Dorn, Ujazdowski i Zalewski krytykują też wojenny sposób uprawiania polityki przez Kaczyńskiego. Uważają go za pułapkę. Zamiast wojować o bezwzględną większość w następnym Sejmie, mówią: lepiej wyznaczyć sobie cele bardziej realne cele - rywalizować i współpracować z PO, odzyskać koalicyjność.

- PO była w totalnej opozycji przez ostatnie dwa lata, łącznie z tym, że chciała nam odwołać wszystkich ministrów. I okazało się to skuteczne. Trudno po tym wszystkim wyciągać do niej rękę.

Ale proszę sobie przypomnieć poniedziałkowe wystąpienie prezesa w Sejmie. Nie atakował. Mówił o naszych sukcesach i o tym, co uważamy za polską rację stanu. Wchodzimy na obszary, z którymi nas dotąd nie kojarzono.

PiS się podzieli?

- Mam nadzieję, że nie. Że Dorn, Ujazdowski, Zalewski w PiS zostaną. Mamy wszystko, co potrzeba, by zachować trwałe miejsce na scenie politycznej - silne przywództwo, struktury, fundusze, dorobek ideowy i dorobek rządowy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne