http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Prezydent milczy, Kamiński mówi

Paweł Wroński
2007-10-26, ostatnia aktualizacja 2007-10-26 13:01

Obrażony Lech Kaczyński domaga się, aby przed desygnowaniem na premiera Tusk przedstawił mu umowę koalicyjną z PSL

Kryzysu dziś w Polsce nie ma - powiedział spotkaniu Rady Gabinetowej Lech Kaczyński
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Kryzysu dziś w Polsce nie ma - powiedział spotkaniu Rady Gabinetowej Lech...
Prezydent od niedzieli wyborczej zniknął. Jego kancelaria wysyła tylko komunikaty. Głos zabiera odpowiedzialny za kontakty z mediami minister w kancelarii Michał Kamiński.

Premier Jarosław Kaczyński twierdził, że jego brat jest obrażony "chamskimi" zachowaniami PO w kampanii. Obrazą miało być użycie przez lidera PO Donalda Tuska określenia "bracia Kaczyńscy". A to -według premiera Kaczyńskiego -określenie w sensie biologicznym, a nie politycznym. I że prezydent pogratuluje zwycięzcy dopiero po przeprosinach Tuska.

Wczoraj po raz kolejny z dziennikarzami spotkał się Kamiński. - Dla wszystkich, którzy śledzili kampanię, jest oczywiste, że prezydent był obrażany - oznajmił. Kamiński twierdził, że prezydenta obrażały spoty wyborcze PO oraz mówienie o "obsesjonatach Kaczyńskich". I że "przyzwoitość wymaga", aby Tusk za to, co robił w kampanii, prezydenta przeprosił. Pod

znakiem zapytania postawił możliwość spotkania prezydenta z Tuskiem przed ceremonią nominacji na premiera.

-Przypominam, że prezydent chciał się ponownie spotkać z panem Tuskiem w drugiej połowie sierpnia, ale wówczas Tusk odmówił -mówił.

Wczoraj o spotkaniu z prezydentem mówił Tusk, bo - jak stwierdził - chciałby się dowiedzieć, jakie nieformalne zobowiązania przyjęła Polska w negocjacjach z partnerami zagranicznymi.

Kamiński zaznaczył, że prezydent "zdaje sobie sprawę, że wybory wygrała PO i nie obraża się na wynik wyborów". W sprawie desygnowania premiera "nie uczyni nic, co byłoby sprzeczne z konstytucją". Jest jednak jedno ale. Zanim Tusk zostanie desygnowany na premiera, musi przedstawić prezydentowi umowę koalicyjną z PSL. -Kandydat na premiera, który zostaje przedstawiony opinii publicznej, musi stwierdzić, że posiada za sobą większość parlamentarną. Żadna partia zasiadająca w Sejmie nie dysponuje większością - powiedział Kamiński. Przypomniał, że taki warunek postawił AWS i UW prezydent Aleksander Kwaśniewski w 1997 r. pod rządami obowiązującej i dziś konstytucji.

-Kiedy więc prezydent desygnuje premiera? -dopytywali się dziennikarze. Kamiński: - Pytania o to, kiedy Donald Tusk dogada się z Waldemarem Pawlakiem, trudno kierować do mnie. Prezydent zapowiadał w dniu wyborów, że wciągu kilku dni "powie, jaka była rola tych wyborów dla demokracji". Lecz żadnego orędzia nie wygłosił. Kamiński zapewnia, że prezydent wystąpi

wciągu najbliższych dni, aby ocenić sytuację polityczną oraz swoje oczekiwania wobec nowej ekipy. Konkretnego terminu nie podał. -Prezydentowi chodzi oto, by przemówić dopiero, gdy opadną emocję -tłumaczył.

Dodał, że 9 i10 listopada odbędzie się przełożona z 5 października ceremonia awansowania na wyższy stopień żołnierzy i funkcjonariuszy zamordowanych w Katyniu, Charkowie i Miednoje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów