Na spotkanie z liderem Platformy Obywatelskiej zjechały tłumy z całej Anglii. Do sali teatralnej Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego wpuszczono około 300 osób. Ponad sto nie weszło. - Wpuśćcie wszystkich - zaczął Tusk, z którym przyjechał "przyszły minister spraw zagranicznych Radek Sikorski" (jak go określił lider PO).
Tusk, stojąc na tle hasła "Narodowy Program Powrót do Domu", wrócił do hasła PiS z poprzedniej kampanii. - Nie ma żadnej Polski liberalnej i Polski solidarnej, bo nie istnieje solidarne państwo. Solidarni mogą być tylko ludzie - mówił. - Państwo ma dać wolność, jaką daje Wielka Brytania, a jakiej w Polsce jeszcze nie ma - dodawał.
- To przez Unię Wolności - krzyk z galerii, gdzie stała grupa zwolenników Radia Maryja i PiS.
Tusk: - Jestem gotów z każdym się spierać o wszystko, tylko nie krzyczmy na siebie.
Krzyk: - Gadaj, co możesz dla nas zrobić, ściemniaczu.
Tusk: - Będziemy zabiegać o abolicję podatkową dla tych, którzy zarobili tu pieniądze przed 2005 r. i nie załapali się na likwidację podwójnego opodatkowania. Będziemy zwiększać pomoc rządu dla konsulatów w Anglii, bo rodaków jest sto razy więcej niż pięć lat temu, a konsulów kilku. Będziemy walczyć z nieuczciwością, ale nie tak, jak to robi PiS, który goni Krauzego, kiedy on wyjechał, bo to jest ściemnianie. My wytoczymy wojnę nieuczciwym agencjom pośrednictwa pracy, które niejednego z was pewnie oszukały (brawa).
Krzyk z tej samej galerii (już zachrypnięty): - Dlaczego Radio Maryja jest niszczone?
Tusk: - Zapewniam pana, że nasz największy oligarcha, nasz magnat prasowy ojciec Rydzyk ma się lepiej niż większość na tej sali. Przynajmniej pod względem finansowym (oklaski).
Chrypiący krzyk: - Dlaczego gospodarka jest w rękach niepolskich?
Tusk: - Pan chyba wypił jedno piwo za dużo. Ale jeszcze raz panu odpowiem. Dobrze panu w Anglii?
- Oczywiście!
- Nie przeszkadza panu, że tu gospodarka jest w rękach nie tylko angielskich, a nawet różnokolorowych? (brawa, gwizdy, owacja). Tusk mówił dalej: - Gospodarka zna tylko ręce dobre i złe. Albo jest wolność, albo mamy socjalizm. Obecny rząd wybrał socjalizm. A to na całym świecie oznacza nędzę.
Następne pytania: - Z kim pan zawrze koalicję po wygranych wyborach, panie premierze. Bo, I don't care, może być LiD, ale nie kaczory?
Ale Tusk nie złożył takich deklaracji. Mówił za to o Irlandii, w której nienawidzące się wcześniej partie w dwa lata doprowadziły do cudu gospodarczego. I o wyzwaniach związanych z Euro 2012.
Przed spotkaniem lider PO zjadł śniadanie z polską rodziną w dzielnicy Northolt. Odwiedził wdowę po gen. Andersie Irenę (powiedziała, że zagłosuje na PO) i pojechał do osiedlowego Tesco przy Shepherd's Bush, w którym pracuje dziesięciu Polaków.
Źródło: Gazeta Wyborcza