Debata mogłaby się odbyć w najbliższą niedzielę lub poniedziałek - uważa Adam Bielan, współpracownik premiera. Gdzie? Obu polityków zaprosiła już TVP. Olejniczak proponuje jednak "neutralny teren" - tak by debatę mogły transmitować i TVP, i TVN, i Polsat.
Kto debatę wymyślił? W niedzielę wydawało się, że Aleksander Kwaśniewski. Na wiecu LiD w Kielcach "wyzwał" Jarosława Kaczyńskiego na medialny pojedynek. Premier od razu się zgodził.
Wczoraj wyszło na jaw, że pomysł ma kilka tygodni, "ojcem" jest Olejniczak, a sztaby wyborcze PiS i LiD rozmawiały o nim "już od pewnego czasu". Lider SLD potwierdził to w Radiu ZET.
Najbardziej zaskoczeni są politycy PO.
Debata Kaczyński - Kwaśniewski może bowiem przenieść zainteresowanie wyborców ze sporu PiS - PO na spór PiS - LiD. - Jeśli prawdą jest, że oba komitety wcześniej się umówiły, to jest to nieuczciwa gra wyborcza - powiedział nam bliski współpracownik Donalda Tuska Rafał Grupiński.
W politycznych kuluarach dość powszechne jest przekonanie, że Kaczyński podniósł rzuconą przez Kwaśniewskiego rękawicę, bo chce wzmocnić LiD i osłabić PO. Jedyną w tej chwili partię, która może z nim wygrać wybory. A zarazem formację blokującą przekształcenie PiS w jedyną formację prawicy.
W poniedziałek liderzy PO nie mieli gotowej odpowiedzi na pytanie: "Co w tej sytuacji robić?".
Zaczęli od drwin z Kaczyńskiego. - Jak ktoś się boi bić z silnym, to idzie do słabszego - komentował
członek zarządu Platformy Mirosław Drzewiecki. - Kaczyński chowa się za chwiejne plecy Kwaśniewskiego - ironizował z kolei Grupiński. I zapewniał, że debata liderów PiS i LiD nie jest walką o prymat na scenie politycznej, tylko o drugie i trzecie miejsce.
Obaj politycy twierdzili, że Kaczyński ma stracha przed starciem z Tuskiem. Nie zareagował bowiem na trzy propozycje debat z liderem PO. Pierwszą chciał zorganizować TVN (miałaby się odbyć 1 października w programie "Teraz my"). Drugą Radio ZET, trzecią redakcja dziennika "Fakt". - Tusk był gotów, Kaczyński milczał - mówi Grupiński.
Odezwał się za to lider LPR Roman Giertych. Zaproponował Tuskowi debatę wczoraj - w Radiu Tok FM. Podjęcie debaty z szefem partii walczącej z 5 proc. byłoby jednak występem w roli drugoplanowej. Politycy PO ofertę LPR więc zbyli. - Niech Giertych najpierw ustali wspólny program z Januszem Korwin-Mikkem, choćby w sprawie domów publicznych. Dopiero potem przyjdzie czas na debatę z poważną partią - szydził Grupiński.
Wcześniej może dojść do debaty Tusk - Kaczyński. - Jeśli otrzymamy propozycję z PO, zgodzimy się - zapewnił wczoraj Bielan.
Tymczasem starcie Kaczyński - Kwaśniewski poprawia humory LiD. Zwłaszcza po depresji, w jaką wpędziły koalicję alkoholowe problemy b. prezydenta w Kijowie. - Wszyscy byli podłamani. Cała nasza kampania jest przecież ustawiona pod Kwaśniewskiego. I już raz musieliśmy wyrzucać do kosza spoty i plakaty, gdy ze startu w wyborach prezydenckich wycofał się Cimoszewicz. Na szczęście pojawił się pomysł ucieczki do przodu, czyli debaty. Media się nią zajęły, Kijów przysechł - mówi poseł SLD.
Źródło: Gazeta Wyborcza