http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Rycerskie grodzisko wyrosło pod Opolem

Anita Dmitruczuk, Opole
2007-09-04, ostatnia aktualizacja 2007-09-03 20:46

Drewniany gród, otoczony obronną fosą, a wokół rycerze w błyszczących zbrojach. Gdyby nie odzywające się co jakiś czas telefony komórkowe można by pomyśleć, że w podopolskiej Byczynie czas cofnął się w miejscu


Fot. Rafał Mielnik / AG


Właśnie otwarto tam rycerskie grodzisko, jedyne takie w Polsce. Oficjalnie nazywa się Polsko-Czeskim Centrum Szkolenia Rycerstwa, dzięki czemu do budowli kosztującej 4,5 mln zł dorzuciła się Unia Europejska. Nie miała przeciwwskazań, bo już od dawna na turnieje organizowane przez opolskie bractwo rycerskie przyjeżdżają wojowie z całej Europy.

W grodzie jest wszystko, co rycerzowi do szczęścia potrzebne, łącznie z kuźnią, zbrojownią, pracownią garncarską, karczmą i gospodą. Zdaniem namiestnika opolskiego bractwa gród ma jednak służyć przede wszystkim turystom.

- Gród jest potrzebny rycerzom, ale przede wszystkim zwykłym ludziom. Bo co pani może zrobić w niedzielę w mieście? Piwa się napić! A tutaj wypije pani miodu z własnej pasieki, zje dopiero co złapaną rybkę i pyszne skwarki. No i chłopy tu są prawdziwe - jak dęby, a nie takie chuchra z centrum miasta - przekonuje namiestnik bractwa Andrzej Kościuk "Efendi".

W grodzie, który ma aspiracje stać się rycerską stolicą Europy jest oczywiście też hotel, do którego mogą przyjeżdżać wycieczki. - Widziałem już takie miejsca w południowej Francji i w Hiszpanii, i tam to działa. W Polsce, jak jeszcze nie ma niczego podobnego, więc przecieramy szlaki - mówi projektant grodu Jarosław Gawryś z biura projektowego Opolprojekt.

Wcześniej nawet niczego podobnego nie projektował, ani nie znał nikogo, kto by to robił. - Problemy zaczęły się już na samym początku, bo wszelkie normy są przewidziane dla hoteli czy centrów handlowych, ale nie dla grodów rycerskich - zauważa.

Gród powstawał przez ok. 2,5 roku i nie jest odzwierciedleniem budowli z jakiejś konkretnej epoki. - Przestudiowałem trochę polskich i czeskich książek o podobnych budowlach na tych terenach, a wszelkie nowoczesne pomysły wybił mi z głowy namiestnik bractwa - opowiada Gawryś. Dlatego właśnie gród nie ma szklanych wieżyczek ani płytek ceramicznych w łazienkach, których obecność - jednej na kilka pokojów - jest i tak efektem kompromisu między rycerzami, architektem a przepisami.

W miniony weekend rycerze świętowali otwarcie podopolskiego grodu, mierząc swoje siły m.in. w łucznictwie czy rzucie nożem. Podziw gawiedzi budziły jednak przede wszystkim walki rycerskie, bo zgodnie z tym, co zapowiedział namiestnik, prawidła walki są takie, że... prawideł nie ma.

Gdy jeden z białoruskich rycerzy upadł zemdlony jeden z cucących go kolegów skwitował: "Nie ustał". Wykonał przy tym międzynarodowy gest wskazujący na zbyt duże spożycie pitnego miodu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów