Paweł Smoleński: W komunikacie z ostatniego posiedzenia Episkopatu Polski nie znalazły się słowa potępiające jednoznacznie i wprost antysemickie treści płynące z Radia Maryja. Co prawda specjalna komisja Episkopatu wystosuje w tej sprawie list do generała redemptorystów Josepha Tobina, lecz wielu obserwatorów uważa, że o. Tadeusz Rydzyk może spać spokojnie - włos mu z głowy nie spadnie.
David Peleg: Ostatnio odbyłem kilka spotkań z różnymi biskupami. To były dobre, pożyteczne rozmowy, z których wyniosłem przekonanie, że hierarchowie chcą rzeczywistego, jednoznacznego rozwiązania problemu radia. Byliśmy zgodni - imperium Rydzyka przekazuje poglądy nienawistne Żydom. Ci biskupi, podobnie jak znakomita część polskiego społeczeństwa, doskonale wiedzą, że imperium Rydzyka - od Radia Maryja i TV Trwam po jego uczelnie - propaguje poglądy antysemickie i że należy z tym definitywnie skończyć.
Nie wypada mi ujawniać nazwisk, lecz mogę stwierdzić, że są to wpływowe postacie Episkopatu. Dlatego mam nadzieję, że koniec końców i raczej szybciej niż później Kościół polski znajdzie właściwe i satysfakcjonujące rozwiązanie problemu antysemityzmu rozgłośni redemptorystów. Jestem bowiem przekonany, podobnie jak moi rozmówcy, że jeden zakonnik nawet wyposażony w media nie może stać na drodze rozwijającego się dialogu między chrześcijanami i żydami, Polakami i Żydami oraz Polską i Izraelem. Zapowiadany list biskupów do generała redemptorystów to działanie właśnie w tym kierunku. Mam nadzieję, że zostaną podjęte również inne kroki.
Opinia publiczna zna jednoznaczne stanowisko arcybiskupów Gocłowskiego czy Życińskiego, biskupa Pieronka. Ale są też hierarchowie, którzy zapewniają, że nie istnieje coś takiego jak problem Radia Maryja. Kościół katolicki jest w tej sprawie dramatycznie podzielony i niekoniecznie zdyscyplinuje Radio Maryja.
- Być może ostatnie stanowisko Episkopatu jest w tej sprawie - jak oceniają sami Polacy - miękkie i bardzo ogólne. Mam jednak wrażenie, że Kościół ma możliwości i siły, by radio dyrektora Rydzyka nie psuło dobrze rozwijającego się dialogu polsko-żydowskiego. W mediach pojawiają się głosy nie tylko biskupów, ale też szeregowych księży i intelektualistów katolickich, którym działalność Rydzyka bardzo się nie podoba. Od ujawnienia taśm Rydzyka minął już jakiś czas, Polska żyje innymi sprawami, a jednak nie udało się tutaj nic wyciszyć, także w Kościele. Dlatego ufam, że znajdzie się właściwe rozwiązanie.
Doczekał się pan również stanowiska prezydenta RP. Choćby w wywiadzie dla "Gazety" Lech Kaczyński potępił antysemityzm.
- Doceniam to bardzo, choć muszę przyznać, że potępienie antysemityzmu przez głowę państwa polskiego wcale mnie nie dziwi. Lech Kaczyński rozumie, że antysemityzm szkodzi Polsce.
Dostałem również w tej sprawie list od pani minister Anny Fotygi. Oznacza to dla mnie, że stanowisko polskiego rządu jest w sprawie antysemityzmu zupełnie jednoznaczne.
Nie dziwi pana postawa toruńskiej prokuratury, która w treści wykładu o. Rydzyka nie dopatrzyła się antysemityzmu?
- Dziwi, i to bardzo. Dla każdego, kto wysłuchał tych taśm, a także zna poglądy i sformułowania padające z anteny Radia Maryja, jest chyba oczywiste, że to najczystszy język antysemicki. Nazywanie Żydów "judajczykami", sugerowanie, że są podstępni, straszenie Polaków, iż jedynym ich celem jest dybanie na polską własność, absurdalne wmawianie opinii publicznej, że ujawnienie zbrodni w Jedwabnem służy tylko wyciągnięciu od waszego kraju miliardowych odszkodowań - to przecież antysemityzm w najczystszej postaci. Właśnie na takich sformułowaniach zasadza się szerzenie rasowej i religijnej nienawiści i pogardy.
Lecz prokuratura w Toruniu postąpiła, jak postąpiła. Wzbudziło to wielki niepokój w Izraelu i w środowiskach żydowskich całego świata. Żydzi są tą decyzją po prostu zaszokowani i zbulwersowani. Wystąpiliśmy do toruńskich prokuratorów o szczegółowe uzasadnienie tej decyzji. Powinniśmy je dostać w najbliższych dniach.
Pokusi się pan o jej ocenę? Wielu Polaków uważa, że Rydzyk jest w Toruniu osobą tak potężną, że prokuratura po prostu nie chciała z nim zadrzeć. Nie jest to pierwsza sprawa, w której Rydzykowi należało się śledztwo. Ale nigdy go to nie spotkało.
- Nie mogę oceniać decyzji prokuratury, póki nie poznam szczegółowego uzasadnienia. Wiem tylko, że szerzenie nienawiści rasowej i wyznaniowej jest w Polsce przestępstwem. A także, że antysemityzm imperium Rydzyka potępiło wielu biskupów, skrytykował prezydent Kaczyński i minister Fotyga.
Czy w takim razie pańskim zdaniem ta sprawa jest już zamknięta?
- Ma ona dwa aspekty - kościelny i religijny oraz państwowy. Wydaje się, że biskupi przewidują konkretne kroki wobec Rydzyka. Rozmawiają ze sobą i wiem, że jeszcze będą rozmawiać, choć niektórzy z nich twierdzą, że problem nie istnieje.
Aspekt państwowy - to również postawa toruńskiej prokuratury. Myślę, że niebawem w tej sprawie też będziemy wiedzieli więcej i sytuacja stanie się bardziej klarowna.
Zbliża się kampania wyborcza. Niestety, przy takich okazjach w Polsce często sięga się po wątki antysemickie. Na dodatek wydaje się, że partia dziś rządząca zawarła polityczny sojusz z Rydzykiem. Poparcie antysemity daje sporo głosów i warto się po nie schylić, nawet kosztem zasad.
- Obserwowałem polską kampanię wyborczą sprzed dwóch lat. Zauważyłem konsensus między czołowymi siłami politycznymi, który nie dopuścił, by w debacie pojawiły się tony antysemickie. Dla mnie oznacza to, że i tym razem będzie podobnie. Mimo że nie rozumiem postępowania toruńskiej prokuratury, a po imperium Rydzyka mogę się spodziewać wszystkiego najgorszego.