http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Karnie solidarni

Ewa Siedlecka
2007-06-28, ostatnia aktualizacja 2007-06-28 00:15

Kodeks Ziobry idzie przez Sejm jak burza. Nie ma co się przekonywać, posłowie wiedzą, co myśleć o polityce karnej - ponagla szef komisji "Solidarne państwo" Krzysztof Jurgiel (PiS). Tak komisja uchwala nowy kodeks karny.

To blisko dwieście zmian. Zaostrzenie kar za prawie 100 przestępstw, zaostrzenie zasad karania, obniżenie wieku odpowiedzialności karnej do 15 lat, prawo do zabicia osoby, która wdarła się do domu lub samochodu, utrata samochodu przez nietrzeźwych kierowców - takie m.in. rozwiązania przewiduje rządowy projekt zmiany kodeksu karnego.

Komisja zajęła się nimi wczoraj. Chce skończyć prace w przyszłym tygodniu. A jest to naprawdę - jak zapewniają minister sprawiedliwości i premier - nowy kodeks. Do Sejmu przesłano go jako nowelizację tylko dlatego, by uprościć procedurę uchwalenia. Dlatego też skierowano go nie do komisji ustawodawczej -powołanej do pracy nad kodeksami -ale do "Solidarnego państwa".

A tutaj praca idzie jak z płatka. Wczoraj już przyjęto - zawsze jednogłośnie - niemal połowę zaproponowanych przez rząd zmian.

Dlaczego tak wartko? Bo komisja składa się wyłącznie z posłów koalicji. Opozycja ją zbojkotowała -jako maszynkę do przepychania przez Sejm rządowych projektów. Szybkości sprzyja to, że tylko trzech na 23 członków komisji ma wykształcenie prawnicze.

Nie zaproszono żadnych ekspertów. Zamiast tego przedłożono posłom 18 opinii prawników, zamówionych przez Biuro Analiz Sejmowych. W większości są to opinie krytyczne - od zanegowania nowych rozwiązań po merytoryczne uwagi, jak przepis poprawić.

W posiedzeniu komisji uczestniczą za to przedstawiciele ministra sprawiedliwości w sile sześciu osób.

Obrady biegną tak: rząd rekomenduje kolejne punkty, prowadzący informuje, że "są zastrzeżenia ekspertów" - nie omawiając jakie - i prosi rząd, by się ustosunkował. Przedstawiciel rządu odrzuca zarzuty i punkt bez głosu sprzeciwu jest przyjmowany.

Kilkakrotnie jednak wywiązał się mały spór między stroną rządową a m.in. paniami z Komitetu Obrony Praw Dziecka. -Proszę nie polemizować, bo nie chodzi o to, żebyśmy się przekonywali, tylko o to, żeby stanowisko było w protokole - uciął przewodniczący Jurgiel. A przy próbie kolejnej polemiki się zniecierpliwił: - Nie ma co się przekonywać, posłowie wiedzą, co myśleć o polityce karnej.

Zapytaliśmy wiceprzewodniczącego komisji Marka Asta (PiS), dlaczego nie ma debaty, nie zaproszono ekspertów, a jedynie ekipę rządową.

- Chodzi o sprawność. Mam nadzieję, że na trzech posiedzeniach przyjmiemy cały projekt. Debata była na etapie prac wministerstwie. Odpowiednie organizacje, jak adwokatura

czy Krajowa Rada Sądownictwa, zostały poproszone o pisemne uwagi do projektu - odparł Ast.

Kodeks Ziobry -jak się go nieoficjalnie nazywa -powstał w trybie, w jakim jeszcze w Polsce od czasów przedwojennych kodeksów nie pisano.

Najsłynniejszy - tzw. kodeks Makarewicza z 1932 r. - przygotowywała kilkanaście lat specjalna komisja kodyfikacyjna złożona z najwybitniejszych teoretyków i praktyków prawa.

W 1967 r. zastąpił go kodeks, który powstawał blisko 10 lat, przygotowany także przez komisję kodyfikacyjną, w której byli najbardziej znani karniści. Wreszcie kodeks z 1997 r. pisała od 1987 r. komisja kodyfikacyjna, której skład zmienił się po 1989 r., ale zawsze

byli to najwybitniejsi prawnicy.

Kodeks Ziobry napisali urzędnicy jego resortu w ciągu roku. Wcześniej Zbigniew Ziobro zdymisjonował przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego prof. Stanisława Waltosia za to, że był przeciwny zaostrzaniu prawa. Wtedy cała komisja solidarnie podała się do dymisji. Minister powołał nową, która projekt Ziobry tylko zaopiniowała.

Prof. Marian Filar, karnista zUniwersytetu im. Mikołaja Kopernika wToruniu: - Do tej pory wszystkie polskie kodeksy karne przygotowywały elity prawnicze. Teraz zrywamy z tą niechlubną tradycją. I twórczo rozwijamy myśl Włodzimierza Ilicza Lenina, że państwem może rządzić nawet kucharka. Będziemy mieli prawo karne przyjęte w trybie odpowiednim do rozporządzenia o hodowli pływaka żółtobrzeżka. Jaka władza, takie obyczaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne