Co zrobić z Pałacem Kultury - debata- Jest to zwycięstwo sowieckiej ideologii zza grobu - pisze Pospieszalski. Według niego Pałac Kultury i Nauki powinien zostać rozebrany przez zagranicznego inwestora gotowego stworzyć nową architektoniczną wizytówkę stolicy.
Pospieszalski argumentuje, że Pałac Kultury jest obcą narośl na tkance Warszawy. Jego zdaniem położony w centrum gmach zajmuje ogromną przestrzeń, która blokuje rozwój miasta oraz przecina naturalne arterie komunikacyjne. Publicysta znany z programu "Warto rozmawiać" obarcza Pałac winą za stworzenie w centrum enklawy "cwaniactwa i szemranych interesów". - Najpierw "szczęki", potem ohydne blaszaki MarcPolu, parkingi z kolczatkami odgrodzone bez ładu i składu ułożonymi krawężnikami i do tego spontanicznie powstały dworzec zamiejscowych mikrobusów. Wokół strzępy parku, alejki prowadzące donikąd i obsikane klomby pełne mieszkańców dworcowych kanałów. W to wszystko powtykane plansze z reklamami, prowizoryczne pawilony z tanim jedzeniem i wszechogarniający brud - krytykuje publicysta.
Zdaniem Pospieszalskiego pieniądze na rozbiórkę Pałacu Kultury powinny pochodzić od prywatnych inwestorów. Miasto powinno ogłosić przetarg na działkę i konkurs na projekt zagospodarowania przestrzeni, z zastrzeżeniem, że zwycięzca będzie zobowiązany do przeprowadzenia rozbiórki PKiN. - Nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia, by nadal blokować najatrakcyjniejszą w tej części Europy lokalizację - pisze Pospieszalski.
Pałac Kultury i Nauki to dla niego symbol narzuconej siłą sowieckiej ideologii. Jego zbudowanie było elementem walki o polskie dusze. Obca, architektonicznie zwalista i przygniatająca budowla miała ciągle przypominać Polakom o radzieckiej dominacji i kontroli. Dla autora "Warto rozmawiać" Pałac nie pełni żadnej istotnej funkcji społecznej, nie ma walorów estetycznych, a jego wartość historyczna jest wyłącznie negatywna - jako taki więc nie powinien być wciągany do rejestru zabytków.
Pospieszalski krytykuje głosy tych, którzy powołują się na rolę Pałacu w życiu społecznym peerelowskiej Warszawy. - To (...) majsterkowicze i modelarze z Pałacu Młodzieży, baletnice z kółek tanecznych, żółte czepki zdobyte na basenie. (...) Z sierotami po PRL trudno dyskutować, niech wraz z Bogusławem Wołoszańskim powtarzają mantrę o PRL, która była ich ojczyzną.
Zdaniem Pospieszalskiego fałszywe rozumienie roli PKiN prowadzić może do zafałszowania najnowszej historii historii. - (...) Skala możliwych wyborów i postaw w PRL (...) nie zawierała się pomiędzy partyjną karierą a ucieczką w prywatność. (...) Skala postaw w PRL sięgała dalej. Do czynnego oporu z bronią w ręku, do żołnierzy wyklętych, których sny o Niepodległej w lasach Podlasia i na Podhalu, we Wronkach i na Mokotowie, nawiedzały jeszcze wtedy, gdy wciągano iglicę na Pałac Kultury.
- Patrząc na losy Pałacu im. Józefa Stalina nie można oprzeć się wrażeniu, że dalej odgrywa wyznaczoną rolę: panuje nad otoczeniem - pisze dalej Pospieszalski. Według niego wpisanie przez Polaków Pałacu do rejestru zabytków można porównać do kompleksu ofiary wybielającej swojego kata. Musimy pozbyć się syndromu niewolnika, który ciąży nad naszym życiem. - Powinniśmy mieć odwagę odpowiedzieć: co należy do polskiej tradycji? Jakie symbole wyrażają tę wyższą, a przez to godną ochrony, część naszego dziedzictwa? - dodaje na końcu Pospieszalski.