http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ratownicy medyczni chcą zdobyć zaufanie społeczne

cheko, PAP
2007-01-20, ostatnia aktualizacja 2007-01-20 00:00

Zdobycie zaufania społecznego oraz lepsze wykształcenie ratowników medycznych - takie są najważniejsze zadania tej grupy zawodowej. Pięć stowarzyszeń, zrzeszających ratowników medycznych z całej Polski, wypracowało w sobotę wspólne stanowisko w sprawie ich działań w najbliższej przyszłości.

Ustalenia dotyczą podnoszenia kwalifikacji i edukacji ratowników. "Najistotniejszą rzeczą jest, aby ratownik, który ratuje życie był jak najlepiej wykształcony w tym kierunku" mówi Jarosław Kalenik, prezes Polskiego Towarzystwa Ratownictwa Medycznego z Koszalina.

Jednym z celów stowarzyszeń jest również podnoszenie poziomu zaufania społecznego. "Bardzo zależy nam, aby dorównać standardom amerykańskim, gdzie zawód ratownika medycznego cieszy się największym zaufaniem społecznym" - stwierdził Szef Ratownictwa Medycznego dr n. med. Robert Gałązkowski. Dodał, że obecnie planują organizowanie pokazów ratownictwa i edukację młodzieży.

"Zależy nam również, by rozdzielić w świadomości społecznej zawód ratownika od innych zawodów medycznych" - mówił Jarosław Kalenik. Ratownik medyczny rozpoznaje nagłe stany zagrożenia życia i zdrowia i udziela fachowej pomocy. Nie ingeruje w kompetencje lekarzy i pielęgniarek.

1 stycznia 2007 roku zaczęła obowiązywać Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym. To pierwsza od początku powstania tego zawodu w Polsce (1992 r.) ustawa sankcjonująca w sposób prawny zawód ratownika medycznego. Na jej podstawie m.in. w karetkach mogą jeździć zespoły ratowników medycznych bez lekarzy.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Zwalnianie po polsku: rozmowa z psychologiem biznesu

Często szefowie działają ustami przychylnych sobie osób. To tworzy obrzydliwą atmosferę pseudoprawdy, pseudokomunikacji, domysłów i napięć