http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Moje drugie życie

Leszek K. Talko, Kronos Pokryshkin
2006-12-24, ostatnia aktualizacja 2006-12-26 00:00

W wirtualnym świecie mam na imię Kronos i jestem idealny. Ale bezrobotny

Obejrzyj zwiastun gry "Second Life"

To była dziwna podróż. Gdzie ja właściwie jestem - zastanawiałem się. Dookoła lądowali inni ludzie. Ja zresztą też dopiero co wylądowałem po dłuższym lewitowaniu.

Obok mnie - nagie kobiety i goli mężczyźni.

Byłem w przedsionku raju i przygotowywałem się do wejścia.

Też byłem nagi i zastanawiałem się nad jednym z kilkuset parametrów. Skrócić sobie szczękę, a może wydłużyć? Brwi gęstsze czy wyskubane? A klatka piersiowa? Kiedy wpisałem maksimum, wyglądałem jak dwóch Mariuszów Pudzianowskich. Zły pomysł.

Wylądowałem na stacji pośredniej w grze "Second Life" (Drugie życie). "Second Life" to przebój cyberprzestrzeni. Gra już ponad 1,5 miliona ludzi na całym świecie. Liczba graczy rośnie lawinowo. Gra powstała przed trzema laty, jeszcze kilka miesięcy temu było ich o milion mniej.

Każdy, kto zaloguje się do "Second Life", musi sobie zrobić awatara - takie drugie ja, które będzie krążyć po wirtualnym świecie. Drugie ja, które będzie wolne od wad pierwszego, prawdziwego. Bo choć liczbę włosów na głowie można ustawić od całkowitej łysiny po fryzurę bujną jak u Wioletty Villas, to przecież nikt z własnej woli nie zrobi się przygarbionym łysiejącym urzędnikiem z nadwagą.

Tu mogłem być wreszcie piękny.

I trochę z tym przesadziłem.

Nazywałem się Kronos Pokryshkin (nie pytajcie dlaczego, tu wszyscy nazywają się odlotowo - nazwisko wybrałem sobie z bazy danych, a imię samo przyszło mi do głowy).

Byłem wysoki, miałem wąskie biodra, ale za to szeroką klatkę i całkiem niezłe bicepsy.

Byłem opalony, miałem śliczny nos. Naprawdę. Spędziłem cały kwadrans, modelując go tak, żeby prezentował się idealnie z każdej strony. Nie był może tak idealny jak nos Michaela Jacksona, ale Michael w końcu spędził o wiele więcej czasu, kształtując swój.

Oczy miałem migdałowe, rzęsy, no, z rzęsami też trochę przesadziłem. Były długie i zalotnie podwinięte.

Kiedy zerknąłem na swojego awatara, zrozumiałem Jacksona. Już wiedziałem, jak to jest, kiedy ma się możliwość stworzenia ciała idealnego.

Byłem idealny i wyglądało to trochę dziwacznie.

Napakowany, wysoki facet o twarzy intelektualisty i słodkiego cherubinka jednocześnie. Po prostu czuły barbarzyńca.

Ale przechodzić przez to jeszcze raz? Znowu zastanawiać się nad kątem opuszczenia ramion albo jak bardzo w skali 1-100 mają mi odstawać uszy? Przecież robiłem się kilka godzin.

Nigdy więcej.

Kronos Pokryshkin będzie więc facetem odrobinę androginicznym, o wdzięku nastolatka, ale z ciałem mistrza świata w kulturystyce. Kobiety nie będą mogły mu się oprzeć.

Teraz tylko trzeba go ubrać, bo wciąż stoi goły. Aby tylko nie przedobrzyć. Dżinsy (kto by pomyślał, że może być tyle ich rozmiarów - i wreszcie zrozumiałem, jaka jest różnica między prostymi a dopasowanymi). Na to T-shirt i gotowe. Jestem gotów do podboju nowego świata.

Źródło: Duży Format
1 2 3 4 5 6 7 8 9  następne »

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne