Nowy kodeks zmienia blisko 150 z ponad 360 przepisów. Choć to nowelizacja, Ziobro pokaże zupełnie nowy kodeks.
Cel zmian jest jasno określony: chodzi o zanegowanie kodeksu z 1997 r. krytykowanego przez Ziobro za prawnicze błędy i zbytnią łagodność. W uzasadnieniu czytamy o "usunięciu przeszkód w racjonalnym stosowaniu prawa". Główna idea to zaostrzenie kar za najpoważniejsze przestępstwa.
Kodeks ostro traktuje nieletnich przestępców - już 15-latkowie sądzeni będą za zbrodnie jak dorośli. 15-latek raz skazany na poprawczak za kolejne poważne przestępstwo, np. rozbój, pobicie, bezwarunkowo trafi przed sąd dla dorosłych.
Rosną i kary, i ich dolne granice. Minimalny wyrok za zabójstwo to 10, a nie osiem lat. Wyższe będą kary za ciężkie uszkodzenie ciała: od 3 do 15 lat (dziś od roku do lat 10). Udział w bójce możemy przypłacić pięcioma latami więzienia (dziś najwyżej trzema). Maksymalną karą za pobicie na śmierć będzie 15 lat, a nie 10, jak dziś.
Kodeks ostro traktuje recydywistów - nie będą już mogli np. liczyć na warunkowe zwolnienie. Wzrosnąć mają kary za udział i kierowanie grupą przestępczą (w tym drugim przypadku do 12 lat więzienia).
Radykalnie większe będą grzywny - maksymalna aż 7,2 mln zł! (dziś 720 tys. zł i tak w praktyce nie jest spotykana). Na taką grzywnę mogą zasłużyć np. skazani za wielkie oszustwa lub "wielką korupcję", która pojawia się w kodeksie jako nowe przestępstwo.
Ale nowy kodeks łagodzi kary za występki - wprowadza kary krótsze niż miesiąc.
W projekcie znaleźć też można zapowiadane wcześniej przez ministra pomysły orzekania przepadku samochodu i publikacji wizerunku dla skazanych pijanych kierowców.
Jest zakaz stadionowy dla chuliganów, a jego złamanie to nowe przestępstwo. Do 5 lat więzienia.
Obrona konieczna
Nowemu kodeksowi przyświeca też jednak filozofia "mój dom moją twierdzą". Chodzi o poszerzenie granic obrony koniecznej, a także podwyższenie kar za naruszenie miru domowego.
Za wdarcie się do cudzego mieszkania "z użyciem przemocy" sprawcy ma grozić do 10 lat więzienia. Jednocześnie przekroczenie granic obrony nie będzie przestępstwem, co pozwoli na umorzenie sprawy już przez prokuratora.
Bezkarne będzie przekroczenie granic obrony, jeżeli sprawca wdarł się do naszego mieszkania, domu czy samochodu. "Karze podlegać będą wyłącznie osoby, które rażąco przekroczyły granice obrony koniecznej, np. zastrzeliły napastnika, którym było kilkuletnie dziecko" - czytamy w ministerialnych zapowiedziach zmian.
Sędzia Jerzy Podgórski, wiceprezes sądu dla warszawskiego Mokotowa, tę zmianę prawa do obrony przyjmuje z uznaniem.
Protestuje za to prof. Zbigniew Hołda z Fundacji Helsińskiej: - Powiem brutalnie: te przepisy zachęcają, by bogaci bronili swojego mienia, zabijając biednych!
Mimo spadku przestępczości
W uzasadnieniu do projektu kodeksu czytamy, że zaostrzenie kar "jest podyktowane koniecznością stworzenia mechanizmów pozwalających na realne zahamowanie najbardziej szkodliwej przestępczości".
- Ogólną tendencję do zaostrzania kar już się w sądach widzi - mówi sędzia Teresa Romer, prezes stowarzyszenia Iustitia. - Choćby po orzeczeniach młodych sędziów i asesorów, co wynika np. z tego, że prokuratorzy od łagodnych wyroków masowo się odwołują. Chciałabym wierzyć, że surowe kary mają efekt odstraszający, ale same kary niewiele zmienią. Bliższa mi jest koncepcja tzw. sprawiedliwości naprawczej [zadośćuczyniania ofierze, drogi mediacji, ugody]. Sama kara nie pozwoli sprawcy zobaczyć i zrozumieć zła, które uczynił. Nawet w Ameryce można przeczytać, że dolary wydane na więzienia to dolary zmarnowane.
Stowarzyszenie Iustitia projektu Ziobro do zaopiniowania jeszcze nie dostało.
Tymczasem - sprawdziliśmy - przestępczość spada. Komunikat Komendy Głównej Policji za 2005 r. oznajmia: "Każdego dnia 2005 r. było o 222 przestępstw mniej". Rośnie poczucie bezpieczeństwa Polaków. 70 proc. badanych niedawno przez OBOP deklaruje, że czuje się bezpiecznie w swojej okolicy po zmroku (w 2004 r. - 62 proc., w 2000 - 50 proc.).
- Przestępczość w Polsce spada, i to nie tylko w policyjnych statystykach. Wynika to też z badań wiktymizacyjnych prowadzonych w całej UE - potwierdza prof. Andrzej Siemaszko, kryminolog.
Jednak sędziom, z którymi rozmawiałem, podoba się surowsze traktowanie recydywistów, wprowadzenie przestępstwa kradzieży kieszonkowej czy zakazu stadionowego.
A także możliwość większego różnicowania wyroków. Znika przerwa między 15 a 25 latami więzienia, będzie można skazać np. na 17 albo 23 lata więzienia.
Prof. Hołda chwali z kolei wprowadzenie do kodeksu możliwości orzekania kar poniżej miesiąca. - To tendencja ogólnoeuropejska, choć kosztowna, bo najwięcej podatnika kosztuje przyjęcie skazanego do więzienia - zwraca uwagę.
Staraniem urzędników
Nowy kodeks miał zostać przedstawiony do końca września. - Najpóźniej stanie się to za dwa tygodnie - informuje "Gazetę" Edyta Żyła z wydziału informacji ministerstwa.
- Nie godzi się zmieniać kodeksów po to, by jakaś partia mogła dotrzymać obietnic wyborczych - komentuje prof. Hołda.
Hołda wchodził w skład Komisji Kodyfikacyjnej, która zimą weszła w spór z min. Ziobro o wprowadzenie sądów 24-godzinnych, a zwłaszcza przywrócenie karania za chuligaństwo. Wtedy odwołany został przewodniczący komisji prof. Stanisław Waltoś, a jej członkowie - profesorowie prawa - zrezygnowali na znak protestu.
Kilka miesięcy później min. Ziobro powołał nową komisję z prof. Andrzejem Siemaszko na czele. Rewolucyjny projekt przygotowali jednak ministerialni urzędnicy. - Nie znam ostatecznego kształtu projektu. Spodziewam się, że dostaniemy go do oceny na etapie uzgodnień międzyresortowych - mówi prof. Siemaszko.
Źródło: Gazeta Wyborcza