Gosiewski - dziś szef klubu parlamentarnego
PiS - idzie za Jarosławem Kaczyńskim do kancelarii premiera. Ma być ministrem bez teki i szefem komitetu stałego Rady Ministrów, który w zasadzie kieruje pracami legislacyjnymi rządu.
Premier Kaczyński zapowiedział legislacyjne przyspieszenie. Uznał, że Gosiewski, który w PiS uchodzi za tytana pracy, będzie najlepszy na to stanowisko.
Jednak w PiS od kilku dni mówiło się, że ta funkcja nie zaspokaja ambicji Gosiewskiego. Chce być wicepremierem. Nie podobało mu się też to, że jako szef komitetu stałego będzie rzadziej w mediach.
Jarosław Kaczyński zapowiedział jednak, że nie będzie mnożył wicepremierów. W jego rządzie ma być ich czterech. Trzech już jest:
Ludwik Dorn,
Andrzej Lepper i
Roman Giertych. Czwarte stanowisko - wicepremiera ds. gospodarczych - czeka na Zytę Gilowską, jeśli po procesie lustracyjnym wróci do rządu.
Kaczyński przygotował dla Gosiewskiego stanowisko ministra bez teki. Opór wobec awansu "Gosia" na wicepremiera był też w samym PiS. - Mianowanie ministra bez teki wicepremierem to byłby niezbyt zręczny krok, pewnie nie byłby dobrze widziany przez opinię publiczną - mówi nam wysoki rangą polityk PiS.
Według innego z naszych rozmówców z PiS takie rozwiązanie odradzali też przyszłemu premierowi jego medialni doradcy Adam Bielan i Michał Kamiński.
Dlatego wczoraj szef klubu pojechał szukać pomocy u prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Według dwóch niezależnych źródeł miał go prosić o poparcie w staraniach o stanowisko wicepremiera.
- To nie było oficjalne spotkanie, dlatego nie mogę powiedzieć, co było tematem rozmowy - mówi Marcin Rosołowski z biura prasowego Kancelarii Prezydenta.
Pytany, czy prosił prezydenta o wsparcie, Gosiewski odpowiedział nam wczoraj: - Rozmawiałem z prezydentem o sprawach legislacyjnych.
Według jednego z ważnych polityków PiS Gosiewski nic nie wskórał: - Będzie ministrem bez teki.