Nielegalne zacielenia wyszły na jaw, kiedy mieszkaniec podgorzowskiego Borka zawiózł swoje jałówki na ubój. Dwie miały wcześniej kontakt z bykiem. Oburzony rolnik wskazał winnych - to wypasające się bez opieki stado prawie 40 byków. O pomoc poprosił wójta gminy Deszczno. - To nie jest pierwsza skarga na te byczki. W poprzednich latach narzekano, że chodzą po polach i niszczą uprawy, nigdy jednak nie zapładniały krów - mówi wójt Czesław Juszczyk. Problem pojawił się po tym, jak byki porzuciły dawne pastwisko i przeniosły się na tereny należące do indywidualnych rolników. Urzędnicy próbowali dotrzeć do właściciela stada, ale nie udało im się. Dlatego powiadomili o sprawie policję. Funkcjonariuszom zgłoszenie wydało się niecodzienne, ale przyjęli je, a na miejsce pojechał dzielnicowy. - Odbyła się rozmowa z właścicielem stada i poszkodowanymi. Chodzi o brak należytego dozoru nad zwierzętami. To wykroczenie, za które grozi grzywna - mówi Sławomir Konieczny, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.
Poszkodowany rolnik może pozwać swego sąsiada do sądu. Na razie nie zdecydował, czy to zrobi.
ŹRÓDŁO: |  |