"Metro" dotarło do najnowszego i zarazem bardzo poważnego rankingu dumy narodowej. Autor: National Opinion Research Center przy Uniwersytecie w Chicago, który takie badania przeprowadza raptem co kilka lat.
Co prawda nigdy nie byliśmy w czołówce, jeśli chodzi o dumę z bycia Polakiem (takich sondaży powstało już co najmniej kilka), ale tak źle to jeszcze nigdy nie było. Zajęliśmy 29. miejsce na... 34 możliwe - tyle państw uwzględniono w raporcie. Przed nami oczywiście USA (pierwsza pozycja), ale też Wenezuela (2), RPA (5), bracia z Węgier (11), Słoweńcy (20), Rosjanie (21) i Czesi (24).
Jak powstawało to opracowanie? Trzydzieści dwa tysiące mieszkańców analizowanych państw musiało odpowiedzieć na 15 pytań. "Czy wolałbyś być obywatelem innego kraju?", "Czy chwalisz przed obcymi swój kraj, nawet jeśli nie wszystko dzieje się w nim OK?", "Jak bardzo jesteś dumny z demokracji, roli polityków na światowej arenie, ochrony socjalnej, osiągnięć ekonomicznych, naukowych, sportowych, kulturalnych, historii".
Tylko w kilku punktach odpowiadaliśmy "Tak, jestem dumny". To, co nas uskrzydla, to polska historia, kultura i od czasu do czasu demokracja, ekonomia i nauka. Na resztę pytań odpowiadaliśmy jednak stanowczo: "Nie", "Wolałbym mieszkać gdzie indziej", "Nie czuję się Polakiem, a Europejczykiem" i najbardziej bolesne: "Nie jestem dumny". Szokujące, że tak odpowiadali głównie młodzi i wykształceni ludzie. I w przewadze kobiety.
Tom Smith, jeden z autorów badań, pisze, że dumę narodową widać szczególnie wśród mieszkańców państw, które niedawno odzyskały niepodległość. Albo gdy w tych krajach doszło do dużych przemian lub wydarzyła się tragedia (np. ataki z 11 września na WTC w Stanach). To jednoczy ludzi, sprawia, że czują się dumni. Polacy w te ramy się nie wpisują. Przemiany po 1989 r. poprawiały nam humor tylko przez chwilę, później wygrało "nie chce mi się" i "co mnie to obchodzi".
Zadzwoniłam do przyjaciela z RPA, kraju, który jest w rankingu wysoko. Mówi: - Jestem dumny. Głównie ze względu na demokrację. Kiedyś, gdy padała nazwa mojego kraju, szła za nim druga: apartheid. Dziś nie ma już dyskryminacji rasowej. I oczywiście jestem dumny, że żyję tu, bo to bogaty kraj i po prostu żyje mi się tu dobrze.
Dlaczego więc Polakom nie żyje się w Polsce dobrze? A może sposób zadawania pytań przez naukowców sprzyjał narzekaniom?
Prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog, przypomina wszak, że w połowie lat 90. sami robiliśmy podobne badanie. I wyszło, że jesteśmy dumni, że ho, ho! Tyle że także z własnych przywar, np bezkompromisowości i rozrzutności.
Dlatego profesora nie dziwi, że z roku na rok jesteśmy coraz mniej dumni z Polski: - Wstydzimy się za polityków, za nędzne wyniki sportowe. Głosujemy nogami, uciekając z tego kraju. Młodzi, którzy wyjechali, nie chcą żyć na obczyźnie, jak stara emigracja w polskich środowiskach. Szybko odcinają się od polskości. I tu, w kraju, też to widać. Robimy zakupy, oglądamy telewizję, ale cała reszta nas nie interesuje. Wybory, porządek na ulicy, cisza na osiedlu? Wszystko mamy gdzieś.
ŹRÓDŁO: |  |