Takie są, przyznajmy, dość intrygujące, wyniki badań pierwszy raz przeprowadzonych w Polsce. Zapytano dzieciaki: ile masz pieniędzy, co kupujesz i czym się kierujesz, wybierając w sklepie produkt. Na ankietę CBOS (na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów) odpowiedziało 3349 uczniów w wieku od 7 do 15 lat. I co mówią dzieci?
A na przykład to, że kieszonkowe dostają w Polsce już czterolatki. Albo że dorośli chętnie wynagradzają w ten sposób pociechy - tygodniówkę dostaje aż 66 proc. polskich dzieci. I jeszcze że najmłodsze mogą liczyć na nie więcej niż 5-10 zł miesięcznie, a nastolatki już średnio na 75 zł.
Jak się wszystkie te wyznania podsumuje, to okazuje się, że polskie dzieciaki wydają co miesiąc 380 mln zł! Co z nimi robią? Pozbywają się co do grosza... Najchętniej wydają na lody, batony, cukierki. Dopiero na 6. miejscu są książki i gazety, jeszcze dalej - to zaskakujące - dżinsy (9). w kolejności pilnych wydatków), lakiery i żele do włosów (17.).
Ci, co pieniądze dostają, na zakupy chodzą codziennie, no, ostatecznie trzy-cztery razy w tygodniu. A nawet jak dzieci same nie kupują - wynika z badań - podpowiadają rodzicom, co ściągnąć z półki (zdarza się tak w trzech na cztery rodziny). Szymon Kręcicki, 13-latek z Poznania: - Dostaję 10 zł miesięcznie od mamy, a od taty doładowanie do komórki. Co kupuję? Drobiazgi, napoje itp. Najwięcej jednak wydaję na modele, raz nawet kupiłem jeden za 200 zł. Za swoje kupiłem też szczura. Czy doradzam rodzicom? Tylko tacie, jak idziemy na zakupy, to lepiej orientuję się w cenach i promocjach.
Z tego wszystkiego wynika, że małolaty są idealnymi klientami. Dlaczego? Bo oglądają reklamy. Lubi je 64 proc. młodych Polaków, ciut mniej codziennie rozmawia o nich z kolegami. Dowód? CBOS podyktował dzieciom niepełne slogany, a one miały odgadnąć, o jakiej marce jest mowa. "...doda ci skrzydeł", "Poza sieciunią", "będziesz wielki" - o co chodzi, wiedziało aż 90 proc. dzieci! Inny test - maluchy miały wybrać baton z ośmiu różnej wielkości. Kiedyś dziecko wybrałoby największy, dziś... najczęściej widziany w reklamie.
Reklamowe chwyty (według Michała Bergera z agencji Sanmarkos):
Na młodsze dzieci - mnóstwo kolorów, świat nierealny, bajkowy;
- występujące w reklamie inne dzieci;
- muzyka jak z pozytywki, cymbałki itp.;
- podobnie głos, często lektora bajek.
Starsze: - reklamuje idol;
- spot jest "odwrócony", zwariowany, rozumiany tylko przez małolaty;
- używany jest młodzieżowy slang, ale to najbardziej śliski moment, bo język szybko się zmienia, więc firmy wysyłają na podwórka trendsetterów.
NAPISZ DO METRA: Ile kieszonkowego dajesz swemu dziecku? Na co ono je wydaje? Czekamy na Wasze listy:
metro@agora.plŹRÓDŁO: |  |