Rektorzy zakładają pelerynki z gronostajów, norek lub królików na ważne uroczystości, np. inauguracje roku akademickiego. To tradycja, która narodziła się prawie 200 lat temu. By zdobyć tak piękną ozdobę, sprowadza się ją z zagranicy, później trzeba ją czyścić, dopasowywać rozmiarem do kolejnych profesorów. Politechnika Łódzka zafundowała swojemu rektorowi autentyczny gronostajowy kołnierz, do którego zwierzęta złowiono aż na Alasce. Skórki przeszły przez nowojorską giełdę, kupiła je firma z Włoch, aż wreszcie odkupili polscy kuśnierze, a firma z Białej Podlaskiej uszyła pelerynkę.
- Pelerynka, którą do tej pory nosili rektorzy, pochodziła jeszcze sprzed wojny. Zasłużyła już, by spocząć w muzeum uczelni - tłumaczy dr Ewa Chojnacka, rzeczniczka Politechniki Łódzkiej.
Rektor Uniwersytetu Warszawskiego też ma świeżo wyczyszczoną pelerynę z gronostajów, rektor Akademii Ekonomicznej w Krakowie nosi na ramionach białe norki, które uczelnia kupiła mu w zeszłym roku, a najważniejszy profesor na Politechnice Szczecińskiej poprzestał na królikach. - Przecież rektor musi się czymś wyróżniać - uważa Stanisław Heropolitański, rzecznik Politechniki Szczecińskiej.
Z ogólnopolskich danych, jakie zebrali studenci Politechniki Szczecińskiej, wynika, że niemal wszyscy rektorzy wyższych uczelni mają peleryny z prawdziwych futer. - Rektorzy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Akademii Medycznej w Białymstoku też noszą norki. Tylko dwóch rektorów spośród tych, którzy odpowiedzieli na nasz apel - z Akademii Medycznej w Gdańsku oraz Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi - wybrało sztuczne futra - mówi Marcin Suchorzewski, student informatyki na Politechnice Szczecińskiej, który wymyślił akcję "Gronostaj". Studenci z Politechniki Szczecińskiej napisali listy do prawie 50 rektorów. Twierdzą, że nosząc futra, dają zły przykład studentom i zachowują się nieetycznie. - Lepsze od futer byłyby togi, które rektorzy noszą oprócz pelerynek albo po prostu eleganckie garnitury - dodaje Suchorzewski. Żacy przekonują, że rektorskie futra są nie tylko nieekologiczne, ale i bardzo drogie. Ekskluzywna peleryna z gronostajów może kosztować nawet 26 tys. zł! Dla porównania za semestr zaocznych studiów na państwowej uczelni trzeba zapłacić ok. 2 tys. zł. Na uczelniach mają jednak wytłumaczenie, a rektorzy muszą nosić futrzane peleryny. - Wieloletnia tradycja uniwersytecka wymaga, żeby rektor wkładał na ważne uroczystości strój ceremonialny, zatem trudno byłoby ją porzucić - mówi Artur Lompart, rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego.
Na uczelniach tłumaczą też, że sztuczne futra nie wyglądają równie ładnie. I że nie wypada im zrezygnować z norek, bo... co by na to powiedzieli koledzy, którzy pozostaną przy tym stroju. - Przyznam, że mam dość tego futra. Tak naprawdę wcale mi się nie podoba, ale nie wypada się wyłamać, skoro wszyscy tak robią - zdradza rektor dużej uczelni i prosi, żeby nie podawać jego nazwiska.
Studenci ze Szczecina nie zamierzają odpuścić. Chcą, żeby do akcji przyłączyli się żacy z całej Polski. Mają już poparcie Dariusza Gzyry z organizacji ekologicznej "Empatia", który uważa, że akcja to doskonały pomysł. - Rektorzy wyższych uczelni to elita intelektualna i moralna. Nie powinni się zatem stroić w niemodne i nieetyczne futra - uważa Gzyra. Nie przekonuje go tłumaczenie, że futrzane pelerynki to tradycja. - To po prostu słowo wytrych. Z wieloma złymi tradycjami już zerwano. Z tą też należy skończyć - mówi Gzyra.
Nasi są najstrojniejsiPolscy rektorzy są najstrojniejsi ze wszystkich rektorów na całym świecie. Podczas ważnych uroczystości, np. inauguracji roku akademickiego czy wręczania doktoratów honoris causa, zakładają tzw. stroje ceremonialne. Składają się one z togi szytej na miarę, futrzanej pelerynki, biretu (często z systemem wentylacji), pierścienia, berła i łańcucha, a tradycja ich noszenia sięga 200 lat. Na zachodnich i amerykańskich uczelniach rektorzy zakładają na togi zdobione, często złoceniami, peleryny, czasem też chodzą po prostu w garniturach.
Mariusz Brzozowski, projektant mody:
- Nie jestem zwolennikiem prawdziwych futer. Sztuczne nie odbiegają od nich ani jakością, ani wyglądem, są nawet wytrzymalsze, ładniejsze i bardziej estetyczne. Właśnie takie rozwiązanie poleciłbym rektorom. Jeśli nie lubią sztucznych futer, mam dla nich inny pomysł. Futrzaną pelerynkę można z powodzeniem zastąpić białym wykrochmalonym kołnierzem. Będzie wyglądał równie elegancko jak futrzany. I również będzie odróżniał rektora od pozostałych przedstawicieli uczelni.
not. asa
ŹRÓDŁO: |  |