http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy PiS "gra" budżetowymi terminami?

jg, PAP, IAR
2006-01-18, ostatnia aktualizacja 2006-01-18 00:00

Politycy opozycji twierdzą, że PiS wprowadził w błąd pozostałe ugrupowania w kwestii budżetowych terminów. - Sejm był oszukiwany, przywódcy ugrupowań politycznych byli oszukiwani. Grano z nimi. To PiS prowadziło ten drybling - mówił w programie "Teraz My" w TVN Jan Rokita. Przedstawiciele PiS odpowiadają: to nieprawda.

Marszałek Marek Jurek
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Marszałek Marek Jurek
SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem PiS ''gra'' terminami budżetowymi?

Nie, to wymysł opozycji
Tak, świadomie wprowadzili parlamentarzystów w błąd
Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi

We wtorek wieczorem, po spotkaniu liderów PO z prezydentem, poinformowano, że Lech Kaczyński "skłania się" do takiej interpretacji konstytucji, w myśl której już na przełomie stycznia i lutego mija termin na zakończenie w parlamencie prac nad budżetem. Przekroczenie tego terminu umożliwia prezydentowi rozwiązanie Sejmu. Wcześniej posłowie opierali się na założeniu, że mają czas do 19 lutego.

Według szefa klubu SLD Jerzego Szmajdzińskiego, 23 i 25 listopada 2005 r. sejmowe Biuro Studiów i Ekspertyz przedstawiło szefowi Kancelarii Sejmu dwie ekspertyzy, z których jedna "jest używana w tej chwili do gry politycznej".

Ta ekspertyza - powiedział Szmajdziński na środowej konferencji prasowej - mówi, że w przypadku budżetu nie obowiązuje zasada dyskontynuacji, czyli "nie ma możliwości rozpatrywania budżetu przez Sejm, Senat i prezydenta do 19 lutego, tylko termin liczy się od 30 września do 31 stycznia".

- Tę ekspertyzę wyciągnięto - jak sądzimy w momencie kryzysu - 12 stycznia - ocenił Szmajdziński.

Według polityka SLD, kiedy marszałek Sejmu Marek Jurek oraz przewodniczący PiS Jarosław Kaczyński zapoznali się z tą ekspertyzą, "uznali, że można cynicznie zaproponować posiedzenie Sejmu na 24 stycznia", realizować dalej harmonogram prac nad budżetem, a "we właściwym momencie, czyli 2 lutego" prezydent w związku z tym, że budżet nie wpłynie do niego w konstytucyjnym terminie, stwierdzi, że może podjąć decyzje o rozwiązaniu parlamentu.

Zarzuty "grania" ekspertyzą stawia także wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski z PSL. - Jest pytanie, czy PiS, łącznie z prezydentem Lechem Kaczyńskim, ale i marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem, brali udział w pewnej misternej grze okłamywania i Prezydium Sejmu, i Konwentu Seniorów, i całego parlamentu - pytał w radiowej Trójce. - Kiedy marszałek Jurek zaproponował Prezydium Sejmu kalendarz prac nad budżetem, tuż po ukonstytuowaniu się Sejmu, padło pytanie: czy aby na pewno w świetle konstytucji ten kalendarz zamyka się datą 19 lutego. Wówczas uzyskaliśmy jednoznaczne zapewnienie. Marszałek Jurek stwierdził, że opierając się na ekspertyzach Kancelarii Sejmu, absolutnie jest zasada dyskontynuacji. Te słowa powtórzył jeszcze półtora tygodnia temu -mówił Kalinowski.

Marek Jurek odpowiada Rokicie

Marszałek Sejmu Marek Jurek przypomniał dziś, że to Prezydium Sejmu określiło kalendarz prac nad budżetem. Podczas konferencji prasowej marszałek podkreślił, że to Prezydium przyjęło, iż termin złożenia budżetu prezydentowi upływa 19 lutego.

Marek Jurek tłumaczył, że Prezydium Sejmu przyjęło zasadę dyskontynuacji, jako początku prac budżetowych i założenie to nie budziło sporów, ani większego zainteresowania Prezydium Sejmu. Marszałek wyraził zdziwienie nagłym zainteresowaniem sprawą wicemarszałków Olejniczaka i Kalinowskiego, podczas gdy nie podjęli oni wcześniej debaty nad tą kwestią.

Marszałek odpowiedział w ten sposób Janowi Rokicie, który zarzucił mu, że w ostatnich tygodniach wprowadził Sejm i opinię publiczną w błąd w sprawie terminu, w którym parlament musi zdążyć z pracami nad ustawa budżetową. Marszałek Sejmu określił zarzuty Roikty jako bezzasadne, nielogiczne i nie poparte żadnymi racjami.

Marek Jurek powiedział, że skierował dziś do Lecha Kaczyńskiego list, w którym zaapelował do prezydenta, aby względy kalendarzowe dotyczące budżetu nie ważyły przy ewentualnym rozważaniu przez niego skrócenia kadencji Sejmu. Chodzi o sytuację, w której zostałby przekroczony konstytucyjny 4-miesięczny termin uchwalenia budżetu.

Marszałek Sejmu dodał, że rozmawiał też dziś przez telefon z prezydentem, który zapewniał go, że swoje stanowisko w tej sprawie będzie warunkował stanem państwa, zdolnością Parlamentu do współpracy z rządem i zdolnością rządu do pracy, a nie względami kalendarzowymi. Marek Jurek podkreślił, że prezydent nie kwestionuje sprawności prac prowadzonych w Sejmie nad budżetem.

  • 178 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Banki dławią kredyty

Chcesz pożyczyć na mieszkanie albo na inwestycję w swoją małą firmę? Przygotuj się na kłopoty

Rykoszety Rutkowskiego

Rutkowski próbuje odbudować swoją firmę. Pomaga sobie, nie komuś - mówi historyk sztuki, który przez Rutkowskiego spędził blisko rok za kratkami, choć był zupełnie niewinny

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':

  • Przygody Pana Michała, odc. 4-6
  • Dłużej do emerytury - kto będzie się musiał przekwalifikować?
  • Wykup mieszkań spółdzielczych i zakładowych - informator
  • Duży Format