Marcin Wojciechowski: Gdy przeczytałem pierwszą Pana książkę o przygodach Erasta Fandorina, nie mogłem uwierzyć, że napisał ją autor współczesny. Myślałem, że to reprint jakiegoś zapomnianego kryminału z końca XIX wieku. Znakomicie tworzy Pan klimat tamtego czasu, dba o szczegóły, z pietyzmem rysuje Rosję, której już nie ma, stosuje wyrafinowaną stylizację językową. Skąd pomysł na stworzenie serii powieści w takiej konwencji?

Borys Akunin: Wyrosłem na tym stylu. Rosja zrobiła światu dużo złego i odrobinę dobrego. Ta odrobina to nasza literatura XIX wieku. Klasyczna powieść rosyjska to nasz największy wkład do kultury świata. Tołstoj i Dostojewski nie ustąpią nikomu na kuli ziemskiej. Wszyscy czerpiemy z tego do dziś. Przez ostatnie dziesięć lat trwają w Rosji poszukiwania idei narodowej. Wszystko, co można określić tym mianem, jest opisane w naszej literaturze XIX wieku. Idea narodowa to coś, co powinno kierować dane społeczeństwo ku czemuś dobremu. Rosjanie powinni szukać jej w swojej literaturze, bo napisano tam to, co powinno być ważne w życiu, co jest dobre, a co złe.
Pozostało 89% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.