W poniedziałek około południa 31-latek z okolic Warty pod Sieradzem zadzwonił na pogotowie. Mówił, że właśnie wrócił z Niemiec, gdzie pracował z ludźmi pochodzącymi z Gwinei. Podał szereg objawów, które mogły wskazywać na infekcję wywołaną przez wirus ebola.

Mężczyznę przetransportowała do Łodzi karetka wojewódzkiej stacji ratownictwa medycznego. Pacjent został umieszczony w specjalnej komorze z filtrami hepa, dzięki którym nie powinny się z niej wydostawać drobnoustroje. Ratownicy w czasie akcji byli ubrani w specjalne kombinezony.

Okolice Szpitala im. Biegańskiego ochraniała policja. - Ale tylko dlatego, że dziennikarze próbują wchodzić do miejsc, do których wchodzić nie powinni. Służba ochrony szpitala poprosiła nas o pomoc - mówi Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji. Na miejsce ściągnięto także dwa wozy strażackie. Po rozłożeniu śluzy, przez którą wniesiono pacjenta, strażacy odjechali.
Pozostało 82% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.