Ewa Siedlecka: Co ten wyrok oznacza?

Mikołaj Pietrzak, pełnomocnik Al-Nashiriego, przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej: - Wyrok uwzględnił skargę praktycznie w całości. Nie tylko stwierdził brak efektywnego śledztwa, ale też, że Polska przez stworzenie warunków udzieliła pomocy Amerykanom w bezprawnym przetrzymywaniu i torturowaniu skarżących na terenie Polski. Trybunał wprost mówi, że oni tu byli, i że byli torturowani. A Al-Nashiri został z Polski wywieziony bez procedury ekstradycji, do kraju (USA), gdzie groziły mu dalsze tortury i wyrok śmierci. To niezwykle mocny wyrok.

Co teraz się powinno stać? Jak Polska ma wykonać ten wyrok?

- Przede wszystkim prokuratura powinna zacząć prowadzić śledztwo efektywnie. W rozumieniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka to znaczy m.in., że powinno być transparentne. Minęło dwanaście lat od dokonanych naruszeń praw człowieka, sześć lat od wszczęcia tego śledztwa, a my z biegiem czasu dowiadujemy się o nim zamiast coraz więcej - to coraz mniej. Prokuratura powinna zacząć ujawniać zebrane dowody.

Ale te dowody są często tajne.

- Jest ogromna partia materiałów jawnych. Co do materiałów niejawnych - prokurator może wystąpić o ich odtajnienie. Tym bardziej że niektóre mogą być tajne na wyrost. Prokuratura nie dość, że tego nie robi, to jeszcze utrudnia pełnomocnikom pokrzywdzonych dostęp do nich - chociaż mamy pełne prawo dostępu. Raz dostałem taki dostęp - przez trzy godziny. I natychmiast zabrano sprawę prokuratorowi, który mi je udostępnił.

Czy materiały, które pan zna, wystarczą do postawienia zarzutów?

W mojej ocenie - tak.

Śledztwo zostało przeniesione z Warszawy - gdzie chciano stawiać zarzut b. szefowi UOP Zbigniewowi Siemiątkowskiemu - do Krakowa. Jak wygląda możliwość wglądu do akt w śledztwie krakowskim?

- Od przeniesienia do Krakowa nie miałem wglądu w tajne materiały. Z wyjątkiem jednostronicowego dokumentu, który mi selektywnie okazał pan prokurator Śliwa (szef krakowskiej prokuratury apelacyjnej).

Prokurator Śliwa mówił przed Trybunałem w Strasburgu, że prokurator generalny na bieżąco obserwuje śledztwo, uczestniczy w naradach prokuratorów.

- Nic w tym dziwnego w sprawie takiej wagi. Ale skoro trzy razy zmieniano prokuratorów prowadzących tę sprawę, to widać, że nie tylko obserwuje, ale też ingeruje. Zresztą zmieniano prokuratora apelacyjnego, a taką decyzję podejmuje prokurator generalny. Pierwszy raz śledztwo zostało odebrane prokuratorowi Jerzemu Mierzewskiemu, kiedy miał udostępnić mi akta i porozmawiać o przebiegu śledztwa. Wszedłem do jego pokoju i natychmiast zadzwonił telefon. Prokurator mnie przeprosił, na chwilę gdzieś wyszedł, a kiedy wrócił, powiedział, że już nic mi nie pokaże, bo sprawę właśnie mu odebrano.

MSZ zapowiada, że się odwoła od wyroku.

- Wyrok jest jednomyślny, nie ma żadnego zdania odrębnego. Do tego dochodzi siła i kategoryczność tego wyroku. To pozwala przypuszczać, że Trybunał nie uwzględni odwołania i sprawą nie zajmie się Wielka Izba.

Wyrok Trybunału de facto przesądza, że Polska udzieliła USA pomocy w zorganizowaniu tajnych więzień i tortur. Teraz prokuratura może już sobie prowadzić śledztwo w nieskończoność - to nic nie zmieni.

Nie zgadzam się. Komitet Ministrów Rady Europy może Polskę napiętnować za niewykonanie wyroku, czyli niedoprowadzenie do wyjaśnienia sprawy. Poza tym możemy znowu Polskę zaskarżyć za przewlekłość i może być kolejny wyrok. I kolejny wstyd. Niewykonanie wyroku Trybunału jest jednak wyjątkową kompromitacją.

Ja ten wyrok przyjmuję z gorzką satysfakcją. To wyrok, którego państwo polskie mogło uniknąć. Mogło przeprowadzić efektywne śledztwo, uczciwie się rozliczyć. I nie zrobiło tego.