Putin zabierze Ukrainie Krym? Zanim zechce to zrobić, musi pomyśleć 10 razy. Bo Waszyngton nie odpuści

Mirosław Czech
21.02.2014 01:00
A A A Drukuj
Demonstranci kryją się przed ostrzałem ze strony milicji - jej oddziały widoczne są na drugim planie

Demonstranci kryją się przed ostrzałem ze strony milicji - jej oddziały widoczne są na drugim planie (Fot. Sergei Chuzavkov / AP Photo)

Wydaje się, że osłabioną dziś Ukrainę łatwo podzielić. Ale pozornie oczywiste granice wcale nie przebiegają tak jasno.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
To państwo dwujęzyczne, z ogromną mniejszością rosyjską oraz licznymi społecznościami Węgrów, Polaków, Rumunów, Greków, Bułgarów i Żydów. Podzielone na proeuropejskie zachód i centrum oraz prorosyjskie wschód i południe. Rosjanie stanowią też większość w Autonomicznej Republice Krymskiej, a w bazie w Sewastopolu stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska.

Problem podziału kraju wykorzystano już w 2004 r.

Podział nie przebiega jednak jasno. Wiece poparcia dla euromajdanu odbyły się nawet w Odessie i Zaporożu na południu kraju. W obwodach wschodnich na dzisiejszą opozycję głosowało 30-40 proc. wyborców, z wyjątkiem obwodów donieckiego i ługańskiego, gdzie Janukowycz zdobył po 90 proc. głosów. To jego twierdza, którą sowicie wynagrodził. "Desant doniecki" - tak określano wejście ludzi z Donbasu na urzędy i do państwowych spółek.

Problem podziału kraju po raz pierwszy wykorzystano w kampanii prezydenckiej z 2004 r. Wówczas rosyjscy stratedzy Partii Regionów opracowali mapę Ukrainy z jej podziałem na trzy części: zachód, centrum z południem i wschód. Miała pokazywać scenariusz rozwoju wydarzeń, gdyby do władzy doszedł Wiktor Juszczenko.

Mapy wykorzystali uczestnicy zjaz-du Partii Regionów w Siewierodoniecku w listopadzie 2004 r., na którym zapowiedzieli utworzenie Autonomicznej Republiki Doniecko-Krzyworoskiej. Miałaby obejmować siedem obwodów południa i wschodu kraju. Inicjatywę zduszono, a przeciwko inicjatorom zjazdu wszczęto postępowanie karne. Umorzono je po rozmowach z udziałem pośredników z UE i Rosji.

Problem nie zniknął, bo gra o podział Ukrainy stała się częścią strategii Władimira Putina. Wypróbował ją w czasie wojny z Gruzją w 2008 r. prowadzoną pod hasłem "obrony ludności Abchazji i Osetii Południowej" - autonomicznych republik Gruzji, których władze "poprosiły" Rosję o "obronę przed gruzińskim terrorem i ludobójstwem".

Ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew ogłosił potem doktrynę bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej z jej "prawem do obrony ludności rosyjskojęzycznej w państwach bliskiej zagranicy". Bliska zagranica to terytorium byłego ZSRR, łącznie z państwami nadbałtyckimi, członkami NATO i UE. Wielu analityków przewidywało, że następnym celem będzie Ukraina.

Ukrainie suwerenność zagwarantowały USA, Wielka Brytania i Rosja

W styczniu gubernator obwodu charkowskiego i mer Charkowa zorganizowali zjazd kół lokalnych Partii Regionów. Powołali Front Ukraiński, który miał wyruszyć na Kijów, by go "uwolnić od okupantów". Okazało się, że to tituszki - dresiarze, którzy na czas rozprawy z protestami otrzymali legitymacje milicji. Najważniejszym celem Frontu jest jednak powołanie "prawdziwie prorosyjskiej partii", żądającej federalizacji Ukrainy. Kreml poparł te plany, zakładając, że potężna partia prorosyjska będzie silniej oddziaływała na politykę Ukrainy niż Janukowycz.

"Głównym zagrożeniem dla Rosji są wydarzenia na Ukrainie. To wymaga pilnego wzmocnienia Floty Czarnomorskiej" - powiedział gen. Jurij Bałujewski, były szef sztabu generalnego armii rosyjskiej. Dalej poszedł szef Autonomicznej Republiki Krymu, który powiedział, że nie wyklucza oddzielenia się od Ukrainy, jeśli "będzie postępowała dezintegracja państwa". Dwa tygodnie temu deputowani parlamentu krymskiego zwrócili się do Putina o obronę.

Na to odpowiedzieli Tatarzy, którzy stanowią ok. 15 proc. mieszkańców półwyspu. "My nigdy do tego nie dopuścimy" - zapowiedzieli. Z kolei w tureckiej prasie pojawiły się artykuły o tym, że w przypadku oderwania się Krymu od Ukrainy o jego przyłączenie wystąpi Turcja, bo "ma do tego historyczne prawa".

Jednak Ukrainie suwerenność w 1994 r. zagwarantowały USA, Wielka Brytania i Rosja. Był to warunek pozbycia się przez Kijów broni atomowej po ZSRR. Traktatu tego nikt nie anulował, zaś Waszyngton zapowiedział, że użyje wszelkich politycznych środków, by nikt nie zagroził integralności Ukrainy. Putin zatem musi pomyśleć dziesięć razy, zanim zechce przejąć Krym.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Komentarze (267)
Zaloguj się
  • emeni

    Oceniono 732 razy 360

    Chętnie bym zobaczyła, albo przeczytała jakiś wywiad z ludźmi reprezentującymi 2 stronę, tzn. z tymi którzy są prorosyjscy. Ze zwykłymi obywatelami, którzy nie chcą europejskiego modelu demokracji. Jakie mają argumenty, jaką wizję przyszłości itd. Roi się od wywiadów z majdaniarzami a druga strona (wschód Ukrainy) jest medialnie ignorowana.

  • onefoks

    Oceniono 235 razy 153

    żeby tutaj coś napisać musiałbym posłuchać obydwu stron bo te nasze media wydają się bardzo jednostronne.

  • c27-a

    Oceniono 283 razy 111

    Amerykanie niech się martwią o Alaskę a gdzie będzie Krym niech niech mieszkańcom Krymu zostawią. Oni zdecydują gdzie chcą być.

  • bwn100

    Oceniono 242 razy 94

    Nie zapominajmy, że Krym był zamieszkały głównie przez Tatarów, którzy za Stalina zostali deportowani na Synerię.

  • nabil1

    Oceniono 183 razy 69

    Integralności Ukrainy nie zagraża ani Putin, ani Janukowycz. Zagrażają jej ,,majdanowcy" popierani przez bezrozumnych polityków UE, w tym polskich. Trzeba być politycznym analfabetą, żeby tego nie widzieć, panie Czech

  • bnch

    Oceniono 178 razy 60

    Dziennikarstwo na najwyższym poziomie. A na podstawie czego Putin ma sobie wziąć ten Krym. Ej, Wiktor, dawaj Krym, bo tam ładnie i sobie daczę postawię? Litości, demagogia polskich mediów sięga zenitu. Nie żebym ja Putina, albo Janukowycza cenił i lubił, bo jest przeciwnie, ale te dywagacje to są na poziomie studenta pierwszego roku politologii, który nie rozumie o co chodzi w polityce. Jakiś obraz jak z komiksu: zły Janukowycz (no zły), król zła Putin i dzielni dobrzy opozycjoniści, którym chodzi o wolność nie o władzę, którzy wcale bezmyślnie nie wyprowadzili ludzi na ulice i wśród których nie ma lumpów różnej maści. Też stawiam na modernizację i zmianę, a więc na opozycję, ale litości - realizmu trochę. Już się Wyborcza podniecała opozycją demokratyczną w krajach arabskich i okazało się, że ci faceci są tacy sobie. Podobnie jak tacy sobie byli pomarańczowi.

  • pabian-2

    Oceniono 44 razy 34

    ...Amerykanie nie odpuszczą.....a kiedy to sie zdarzyło aby nie odpuscili bo jakos nie moge sobie z powojennej historii przypomniec (poza tym ze nie odpuścili Polakom wiz)

  • antobojar

    Oceniono 97 razy 27

    Powtarzam..
    Układ sił jest następujący: Cały, calutki Zachód.. może Rosji nadmuchać..
    Zachód, nie tylko stracił moralne prawo do oceny jakiejkolwiek sytuacji politycznej, ale jeszcze pozwolił na skompromitowanie kapitalizmu, zmieniając go w oszukańczy stolik ruletki w kasynie, będącym własnością bezwzględnej mafii..
    Rosja przeżyje wszystko, najgorsze możliwe katastrofy...
    Zachód może runąć, już przy ponownym,najdrobniejszym potknięciu (czytaj: złodziejstwie), następnych Lehman Brothers....

    Cały tekst: wyborcza.pl/1,75477,15499782,_The_Economist___Zachod_musi_ukarac_Putina_za_ukartowanie.html#ixzz2tuwqzvYZ

  • moskwasadowa

    Oceniono 78 razy 24

    Obecnie nie ma żadnego realnego zagrożenia integralności terytorialnej Ukrainy, takie pomysły nie mają nigdzie poparcia społeczeństwa, zagrywki propagandowe są bez znaczenia. Taka groźba realna byłaby realna jedynie w wypadku wojny domowej lub katastrofy gospodarczej powstałej w wyniku ekonomicznej wojny z Rosją przy jednoczesnym braku dla wsparcia rządu rewolucyjnego przez Zachód (lub w wypadku, jeśli pomoc taka warunkowana będzie udziałem szalonych neokonów i ultraliberałów w reformowaniu Ukrainy postjanukowyczowskiej i zaczną oni doprowadzać tam do drugiej Bośni). Putin raczej na to nie stawia, to jastrząbki gdaczą.

    moskwasadowa.blox.pl/html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX