Projekt przygotowuje dwunastu komendantów największych polskich miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich. Funkcjonariusze otrzymaliby znacznie większe uprawnienia - mogliby prowadzić obserwację, rejestrować przebieg dokonywanych czynności, dokonywać kontroli osobistej. Dostaliby też dostęp do baz danych, m.in. o osobach ściganych. 

Dzisiaj strażnik może wylegitymować każdego, ale sprawdzić, czy np. jest poszukiwany listem gończym - już nie. Straż miałaby zmienić nazwę na policja municypalna (czyli miejska).

- Gdy zatrzymujemy osobę, która nawet nie ma dokumentów, nie mamy możliwości weryfikacji - mówi Leszek Walczak, szef gdańskiej straży miejskiej. - Musimy wezwać policję, żeby potwierdzili, że Kowalski to Kowalski.

Straż może przeprowadzić kontrolę osobistą tylko wtedy, jeśli podejrzewa przestępstwo. Wypisując mandat za blokowanie samochodem chodnika, strażnik nie może sprawdzić, czy auto nie jest kradzione. Policjant takie prawo ma. Ustawa dałaby też możliwość nakładania mandatów w znacznie szerszym zakresie niż dzisiaj i stosowania innych środków przymusu - siatek obezwładniających, gumowych pocisków i broni palnej.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.