Czy prokuratura zmądrzeje po sprawie Alexis?

Józef Krzyk
14.05.2012 21:40
A A A
Po trwającym prawie sześć lat procesie bizneswomen Barbara Kmiecik została uniewinniona i odzyskała nazwisko.
Kmiecik, przez długie lata przedstawiana jako Barbara K., dla wielu osób i tak już pewnie na zawsze pozostanie Alexis. Niczym bohaterka amerykańskiej telenoweli o tym imieniu miała przy pomocy swoich intryg rządzić ludźmi i za to - jak w finale filmu - miała ją spotkać kara. W czasach IV RP ta bizneswomen ze Śląska służyła niektórym politykom za koronny dowód patologii trawiących nasze państwo. Rzeczywiście, sama się wśród polityków obracała i przyjaźniła np. z Barbarą Blidą.

To dzięki takim koneksjom miała próbować wyłudzić rządowe pieniądze na usuwaniu szkód górniczych. Problem w tym, że prokuratorom nie udało się przed sądem udowodnić tych zarzutów. W apelacji (prowadzący sprawę prokurator już ją zapowiedział) wiele może się wydarzyć, ale warto, by przełożeni oskarżycieli wyciągnęli wnioski z tej porażki.

Zwłaszcza, że to nie pierwsza sprawa, w której śląscy prokuratorzy się nie popisali. Przed rokiem sąd uniewinnił dwóch policjantów z Katowic, oskarżanych, na podstawie zeznań pewnego bandziora, o wzięcie łapówki. Oczyszczony wtedy z zarzutów funkcjonariusz mówił to samo, co wczoraj Barbara Kmiecik: "gdyby prokuratura sprawdziła moją linię obrony, nie byłoby kosztownego procesu".

Kompromitacją prokuratury zakończyła się też elektryzująca przez dziesięć lat całe środowisko prawnicze sprawa wiceprezesa Sądu Okręgowego w Katowicach. Oskarżony o wzięcie łapówek od bogatego sosnowieckiego biznesmena został zdymisjonowany i kilkanaście miesięcy spędził w areszcie. Sąd uznał, że zarzuty były oparte na pomówieniach i nadinterpretacji dokumentów.

Po trzech latach procesu i kilku miesiącach spędzonych w areszcie (co przypłacił utratą nerki) z zarzutów został również oczyszczony zastępca naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą w mysłowickiej komendzie policji. Sąd uznał, że oskarżenie to zemsta przestępców.

Po każdej takiej sprawie aż się prosi o wnioski. Moje są takie, że szeregowi śledczy są zainteresowani doprowadzeniem swojej sprawy na wokandę - byleby tylko nie mieć zaległości w biurku i byleby móc się pochwalić jakimś spektakularnym sukcesem. Najlepiej, jeśli przy tym padnie jakieś sformułowanie o mafii - a mieliśmy już samochodową, paliwową i węglową. Bo zajmowanie się mafią prokuratora nobilituje bez względu na to, jak sprawa kończy się w sądzie. Może być trampoliną do kariery w polityce lub w palestrze.

Nie słyszałem, by prokurator, który pokpił sprawę, uderzył się w pierś i przeprosił. Po porażce w sprawie Barbary Kmiecik nie będzie chyba inaczej. Oskarżyciele będą zapewne puszczać do nas oko, że coś z tą Kmiecikową było na rzeczy, bo inaczej proces nie wlókłby się tak długo. I że już-już mieli ją na widelcu, tylko sąd nie stanął na wysokości zadania.

Wśród wyznawców teorii "układu" będą mieli prawdopodobnie chętnych słuchaczy. Tacy i dziś, w pięć lat po samobójczej śmierci wikłanej w ten "układ" Barbary Blidy, mówią, że niewinni do siebie nie strzelają.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX