Wicepremier
Waldemar Pawlak rusza w teren, by przekonywać do swojej wersji reformy emerytalnej. Nie chce podpisać się pod reformą emerytur przygotowaną przez PO. Pawlak będzie mówił do pielęgniarek, nauczycielek, urzędniczek, ale przede wszystkim - do wyborców
PSL i terenowych działaczy partii.
Od początku tej kadencji było jasne, że Platforma będzie miała poważny problem z ludowcami. Waldemar Pawlak nie może już być tak bezbarwnym koalicjantem jak przez ostatnie cztery lata. Bo walczy, i to na dwóch frontach.
Musi utrzymać 8-9 proc. poparcia dla PSL, i to w latach zapowiadanych trudnych reform. W interesie ludowców jest zatem dystansowanie się od tych reform, by niezadowolenie obywateli spadło tylko na Platformę. Pawlak będzie więc pokazywał wyborcom swoją "społeczną" twarz i walczył o poparcie gdzie się tylko da.
Teraz przekonuje, że walczy o lepsze jutro dla kobiet, że PSL w kwestii emerytur dla pań jest bardziej ludzkie od Platformy, uwzględnia ciężar wychowywania
dzieci itd.
Pawlak toczy też walkę o władzę w Stronnictwie. Po raz pierwszy od lat ma realnego konkurenta - to rosnący w siłę minister rolnictwa
Marek Sawicki. Pawlak musi więc pokazać się jako twardy przywódca. Działacze w terenie, którzy jesienią będą wybierać nowego prezesa, pragną dowodów na to, że PSL nie jest tylko przystawką Platformy, ale będąc w koalicji, zachowuje podmiotowość, a ich lider potrafi tupnąć nogą i nie podpisać się pod reformami przygotowanymi wbrew ich zdaniu.
I choć udział w rządzie oznacza posady, to PSL chce pokazać, że chłop swój honor ma i nie da sobą pomiatać.
PSL nie zamierza zrywać koalicji, ale jest bardzo prawdopodobne, że nie podpisze się pod reformą Platformy. Tusk już dziś powinien mieć przygotowane wyjścia awaryjne - zmodyfikować reformę tak, by PSL było skłonne się pod nią podpisać, albo poszukać dla niej poparcia wśród opozycji. Co i tak oznacza jej modyfikację.
Przeczytaj także:
Pawlak palnął... I nic Pawlak o emeryturach i ciepłych krajach: "Nie każdy jest pazerny na pieniądze"