Gigantyczna parada wojskowa odbyła się dziś w rocznicę urodzin zmarłego 17 grudnia Kim Dżong Ila, syna założyciela Korei Północnej i pierwszego dyktatora komunistycznego kraju Kim Ir Sena.
Tak naprawdę chodziło jednak o podkreślenie lojalności wobec najmłodszego syna i następcy Kim Dżonga Ila, Kim Dżong una. Wykształcony w Szwajcarii nowy dyktator ma zaledwie 28- lub 29-lat i wielu z najważniejszych komunistycznych aparatczyków uważało, że jest zbyt młody, by rządzić krajem. Kim Dżong Il od dawna przygotowywał jednak i syna (dwóch starszych braci Kim Dżong una uznał za niegodnych sukcesji), i kraj do przejęcia władzy przez Kim Dżong una.
Ubrany w czarny płaszcz nowy dyktator był centralną postacią parady. "Czeka nas zwycięstwo i sława pod wodzą naszego szanowanego przywódcy Kim Dżong una" - zapewniała północnokoreańska
telewizja.
Nowy przywódca jednego z najbiedniejszych państw Azji i najbardziej zamkniętego na świat, a przy okazji posiadającego prawdopodobnie własną bombę atomową, rozdawał też dzieciom prezenty. Z z okazji urodzin Kim Dżong Ila ukazały się specjalne znaczki i monety, a w Pjongjangu zorganizowano wielką wystawę kwiatów.