To kolejna przedłużająca postępowanie decyzja w sprawie dochodzenia, o którym na pewno wiadomo tylko tyle, że trwa od sierpnia 2008 r. - Przesłanki podjęcia tej decyzji, jak zresztą całe śledztwo, mają charakter ściśle tajny - powiedział wczoraj rzecznik PG Mateusz Martyniuk.
Śledztwo dotyczy funkcjonowania na północy Polski (prawdopodobnie w okolicach Starych Kiejkut) ośrodka
CIA, w którym w latach 2001-03 amerykański wywiad przetrzymywał swoich więźniów podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Polskie władze zaprzeczały tym informacjom. Przyznały tylko, że na lotnisku w Szymanach, w pobliżu Kiejkut, lądowały wyczarterowane przez CIA samoloty, ale miały przewozić "doradców i specjalistów".
Śledztwo wszczęto dopiero latem 2008 r. W jego trakcie dwóch przetrzymywanych dziś w amerykańskiej bazie Guantanamo więźniów - Abd al-Rahim al-Nashiri oraz Abu Zubaydah - otrzymało status pokrzywdzonych. Obaj twierdzą, że przebywali w więzieniu w Polsce.
Wiosną 2011 r. odsunięto od sprawy prokuratora Jerzego Mierzewskiego. Według źródeł "Gazety" zebrał on dowody na to, że w Polsce rzeczywiście działał eksterytorialny amerykański ośrodek. Ujawniliśmy m.in. odpowiedzi, jakich udzielili prokuraturze eksperci od prawa międzynarodowego. Stwierdzili, że funkcjonowanie takiego ośrodka i przetrzymywanie w nim podejrzewanych to złamanie konstytucji i konwencji międzynarodowych, a więzionych tam można kwalifikować jako pokrzywdzonych z artykułu o zbrodniach wojennych i przeciwko ludzkości.
Po odsunięciu Mierzewskiego śledztwo prowadzone przez warszawską prokuraturę apelacyjną miało się skończyć w połowie 2012 r. Przeniesienie go do Krakowa uniemożliwi dotrzymanie tego terminu. - Musi zostać wyznaczony nowy zespół prokuratorów, który będzie zapoznawał się z materiałem dowodowym, a być może przedstawiał nowe wnioski dowodowe czy zamawiał ekspertyzy - tłumaczy Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która pilotuje sprawę. Bodnar przypomina, że przeciwko Polsce skierowano do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę na nieefektywność postępowania. - Po przeniesieniu trudno się spodziewać, że ta sprawa zostanie wyjaśniona do końca - mówi Bodnar.