Dyskusję drukuje "
Tygodnik Powszechny". "Wiara i chrześcijaństwo nie polega na tym, by tereny swego posiadania obstawić krzyżami. Angażujemy emocje w imię religii tam, gdzie jest to zupełnie niepotrzebne" - stwierdził ks. Boniecki, któremu zakon marianów zakazał występowania w mediach właśnie za to, że nie chciał bronić za wszelką cenę obecności krzyża w Sejmie.
Były naczelny "Tygodnika" nie jest w Kościele tak całkiem odosobniony. W tejże dyskusji s. Małgorzata Chmielewska mówi: "Mam czasem wrażenie, że jesteśmy bardziej skłonni bronić krzyża jako symbolu niż rzeczywistych wartości chrześcijańskich".
Co ma na myśli? Ci, którzy przez "obronę wartości chrześcijańskich" rozumieją to, co najczęściej słyszymy z biskupich ambon, będą rozczarowani. "Brałam udział w pracach komisji przygotowującej ustawę, która miała zlikwidować
domy dziecka. Ich istnienie to przecież plama na honorze kraju, który się mieni być w 90 proc. katolicki. Otóż oprócz niewierzącej dziennikarki, która skórę z siebie zdzierała, by przewalczyć pewne sprawy, 100 proc. członków owej komisji, z których wielu zadeklarowałoby się jako wierzący, w żaden sposób nie czuło problemu - a w tej sali wisiał krzyż", opowiada s. Chmielewska.
Debatując nad tym, czy Telewizji Trwam należy się miejsce na multipleksie, sejmowi katolicy byliby pewnie bardziej energiczni.
W zaprzęganiu religijnych emocji do błahostek celuje ''
Niedziela''. W rubryce ''W obronie wartości'' ks. Adrian Put oburza się pomysłem (zresztą niezrealizowanym) Ruchu Palikota, by w proteście przeciwko ACTA na wielkiej figurze Chrystusa w Świebodzinie powiesić maskę grupy
Anonymous.
''Niedziela'' broni nie tylko wartości stricte chrześcijańskich. Także demokracji. Na pytanie internetowej sondy ''Czy w Polsce funkcjonuje system demokracji?'' ponad 84 proc. odpowiedziało "nie" i tylko 13, 7 - że "tak". Dzięki temu wyniki sondy można było bez wstydu opublikować.