Czy zatem jestem za proponowanym przez rząd podniesieniem wieku emerytalnego? Nie! Bo to propozycja ważna, ale niepoważna. Jak wiele reform w Polsce.
Ludzie żyją dłużej, więc powinni dłużej pracować. Nie ze względu na sytuację
budżetu. Gdyby z łupków zamiast gazu tryskało nam
złoto, i tak warto by było pracować dłużej. Praca daje nie tylko pieniądze, ale też cel w życiu. Nie ma sensu robić w tej sprawie referendum. Problem nie w tym, czy dobrze jest pracować dłużej. On jest głębiej.
Jakiej części z nas zdrowie i kompetencje pozwalają pracować dłużej? W jakich warunkach? Na jakich zasadach? Na których stanowiskach? Co z tymi, którzy nie dadzą rady? Jak oceniać, kto nie daje rady, więc należy mu pomóc, a komu się nie chce? Jak dostosować
rynek pracy do potrzeb i możliwości starszych pracowników? Co zmienić w polityce społecznej i służbie zdrowia, żebyśmy dłużej byli zdolni do pracy?
Podniesienie nominalnego wieku emerytalnego jest ważne dziś, bo dzięki temu mniejsze mogą być odsetki od naszych obligacji. Ale prawdziwe korzyści powstaną, kiedy podniesie się efektywny wiek emerytalny.
Żeby on się podniósł, zmianie wieku nominalnego musi towarzyszyć zmiana w polityce społecznej. Inaczej starsi pracownicy zamiast na emerytury będą szli na renty albo zasiłki. Bo będą niezdolni do pracy albo będą zdolni w stopniu niesatysfakcjonującym pracodawców. Zamiast oszczędności możemy mieć koszty przyznawania rent i opieki nad bezrobotnymi.
Proponując niezbędne podniesienie wieku emerytalnego, rząd nie proponuje rozwiązań, które są konieczne, żeby to miało realny i pozytywny skutek. Dlatego, gdybym dziś był posłem i miał głosować nad ''gołą'' ustawą emerytalną, głosowałbym ''przeciw''. Z poparciem czekałbym na pakiet ustaw okołoemerytalnych.
Niech się ministrowie zdrowia i pracy wysilą. Niech z ustawą emerytalną przedstawią ustawowy model opieki nad starszymi pracownikami oraz model przekwalifikowania i zatrudnienia. Niech rząd ustawowo zaproponuje ścieżkę kształcenia lekarzy geriatrów, których dziś dramatycznie brakuje, i budowy sieci przychodni geriatrycznych. Niech ustawowo zmieni działanie medycyny pracy i inspekcji pracy, żeby ludzie mogli dłużej utrzymać odpowiednią formę.
Inaczej mówiąc: podniesienie wieku emerytalnego musi być częścią strategii demograficznej, a nie incydentem wynikającym z napięć pożyczkowych.
Rząd teraz pewnie ochoczo (może szczerze) to wszystko obieca. Ale za dobrze pamiętam obietnice towarzyszące wprowadzeniu
OFE, by znowu dać wiarę. Nie tylko palmy pamiętam. Także deklaracje, że wszystko sfinansuje się z
prywatyzacji. Nie sfinansowało się. Winnych nie ma, palm nie ma, kasy nie ma, budżet tonie w długach. To się nie może powtórzyć.
Z całym szacunkiem dla ministra finansów: żadnymi cudami nie da się zrobić w finansach porządku, jeśli inni ministrowie nie wezmą się do roboty i jeśli ktoś nie zacznie spinać resortowych polityk. Z całym szacunkiem dla Pana Premiera: dobrze by było uchwalić reformę emerytalną w kwartał, lepiej w tydzień, a jeszcze lepiej w poprzedniej kadencji. Ale najlepiej będzie, jeśli ją uchwalimy w formie, której nie trzeba będzie sto razy poprawiać albo odszczekać, zanim na dobre wejdzie w życie.
Jacek Żakowski, Tygodnik ''Polityka''