http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dziś ty gardzisz Grekiem, jutro ktoś tobą

Marek Beylin
2012-02-11, ostatnia aktualizacja 2012-02-11 12:56

Niech Grecy spadają - taki ton komentarzy rozpowszechnił się nie tylko w Polsce, lecz także w całej Europie. Wciąż czytam, że greckie społeczeństwo jest zdemoralizowane, leniwe i nieodpowiedzialne. Że Grecy nie nadają się ani do Europy, ani do kapitalizmu, ale może się nadadzą, jeśli się ich ostro przetrzepie. Jeśli teraz ciężko zapłacą za swe winy, za konsumpcję na kredyt.

Marek Beylin
fot. AG
Marek Beylin
Dziś niemal nikt mieszkańcom Grecji nie współczuje. Przeciwnie, im częściej protestują przeciw cięciom, tym więcej gniewu kieruje się przeciw nim. Bo to, że strajkują i wychodzą na ulice, dowodzi w oczach Europy tylko tego, jak bardzo są zatwardziali w swych grzechach. Ten gniew jest podszyty fałszywym przekonaniem, że gdyby nie grecki kryzys, w Europie wciąż panowałby jaki taki spokój i porządek. Odżywają przy okazji stare, nigdy nie wygaszone, niechęci bogatszej Północy do słabiej rozwiniętego Południa. W Polsce to posyłanie Greków do diabła ma jeszcze jedną przyczynę: możemy to robić wespół z bogatymi społeczeństwami Północy i choćby w ten sposób być w tym samym klubie.

Tak tworzymy w Europie społeczeństwo pariasów. Społeczeństwo złych, niegodnych pomocy i nie potrafiących sobą rządzić. To już nie ludzie w obliczu życiowej klęski, nie obywatele, tylko europejska mierzwa, którą należałoby zarządzać specjalnymi środkami, by była posłuszna. Ten stosunek do Greków to ciekawe laboratorium europejskiej czy w ogóle ludzkiej solidarności, gdy każdy czuje się zagrożony. Niechęć, pogarda i pragnienie dyktatu - właśnie widzimy, jak to paliwo podgrzewa politykę w Europie. A wyłaniające się z tego przesłanie brzmi: dla przegranych nie ma litości.

Panuje powszechne przekonanie, że greckie strajki i protesty to absurd. Ale zapewne każde społeczeństwo europejskie wyszłoby na ulicę, gdyby aplikowano mu takie cięcia i gdyby tak znacznemu pogorszeniu sytuacji życiowej towarzyszyły ponure zapowiedzi, że przez lata może być tylko gorzej. Gdy usuwa się ludziom spod nóg teraźniejszość i amputuje przyszłość, buntują się niezależnie od tego, w jakim stopniu sami zawinili swemu położeniu. Dlatego to, co dzieje się z Grecją, niekoniecznie świadczy o nieodpowiedzialności Greków. Natomiast z całą pewnością, świadczy o tym, że stosowane tam recepty ekonomiczne na kryzys rozjechały się z politycznym rozsądkiem.

Tym to ważniejsze, że teraźniejszość Grecji może okazać się przyszłością Polski i innych krajów Europy, jeśli kryzys nas ostro ściśnie. Zamiast więc, przynajmniej w Polsce, tak dzielnie walczyć z Grekami, warto zastanawiać się nad sensownością obecnych poczynań wobec Grecji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 64 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    80 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':