"Dwa badania to jeszcze nie tendencja" - powtarzają socjologowie. Mogą mieć rację, choć nie muszą. Wiele grup odczuwa niepokój na skutek działań rządu. Słychać narzekania na premiera i nieudolność jego ministrów. Refundacja leków, strajk lekarzy i aptekarzy, fiasko autostrad, wreszcie ACTA.
Rząd nie powinien się prosić o nowe kłopoty.
PiS swoim zwyczajem już obwieścił rozpad PO i wzywa premiera, by dymisjonował ministrów.
PO traci poparcie wśród mieszkańców wsi, ludzi młodych i grup zainteresowanych polityką. Odchodzą, bo przemija strach przed powrotem PiS. Platforma ponosi dziś pełną odpowiedzialność za swe czyny i zaniechania.
Prawdziwa próba dopiero przed rządem. Zapowiedź wydłużenia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67. roku życia już wywołała opór. Blisko 80 proc. Polaków jest przeciw.
Reformę systemu emerytalnego wymuszają rynki i demografia.
Nie tylko naszego starzejącego się społeczeństwa nie będzie stać na wypłacanie przyzwoitych emerytur.
Niemcy już dziesięć lat temu wydłużyli wiek emerytalny. Włosi robią to teraz, a Szwedzi dyskutują o
pracy do 75. roku życia.
Premier zapowiada, że twardo będzie bronić propozycji rządu w sprawie emerytur. I słusznie. Byleby tym razem wytrwał w swym postanowieniu. W sprawach emerytur pole do manewru niemal nie istnieje.
Tusk stoi przed wyborem - albo zmiany, albo zgniłe kompromisy. Pierwsze oznacza ryzyko utraty poparcia tu i teraz, ale w przyszłości pewność zrozumienia przez społeczeństwo. Polacy doceniają prawdziwe przywództwo.
Zgniły kompromis to scenariusz łatwiejszy, lecz już jutro doprowadzi do kryzysu gospodarczego oraz utraty władzy przez PO.
Tuska warto wspomóc, by przeprowadził zmiany.