Gdy w ciągu pierwszych czterech tygodni 2012 roku gabinet Donalda Tuska stracił 8 pkt proc. w sondażach, a sam premier 9 pkt, politycy Platformy uspokajali: ''Rząd ma zawsze słabsze notowania od partii''. W wyborach głosujemy na partię, dlatego - przekonywali - martwić należy się dopiero, gdy zanurkują partyjne sondaże. I stało się.
Najnowszy sondaż TNS OBOP (opublikowany w piątek) przyniósł spadek notowań rządzącej partii - z 37 do 28 proc. PO ma najgorsze notowania od wyborów z 2007 r., najmniejsza jest też przewaga Platformy nad
PiS - skurczyła się do 2 pkt proc.
W partii Tuska sondaż przyjęto z lekkim zdziwieniem. Politycy spodziewali się raczej, że notowania Platformy posypią się wiosną, gdy będą wprowadzane reformy systemu emerytalnego. Za sondażowe spadki winią ostatnie błędy rządu - chaos wokół ustawy refundacyjnej i protesty lekarzy, a także pikiety w sprawie umowy ACTA.
- Sondaże mnie martwią, ale nie załamują - powiedział premier Donald Tusk. Rzecznik rządu Paweł Graś przyznał, że to poważny sygnał ostrzegawczy dla rządu i jest traktowany z pokorą. To także sygnał dla Platformy, aby była jeszcze bliżej ludzi i lepiej tłumaczyła trudne reformy. - Wszystkie ręce na pokład. Będziemy walczyć i przekonywać - zadeklarował.
Inni politycy przypominają, że początek roku zawsze jest trudny dla PO. Rok temu partia Tuska przeszła podobne sondażowe spadki. Poparcie dla PO stopniało wtedy o 10 pkt proc. - z 44 proc. do 34. Platforma dostała wówczas baty za cięcie składki
OFE, spóźnioną reakcję na raport MAK i bałagan na kolei. Ale odbiła się w notowaniach.
Zdaniem Tomasza Lenza, wiceprzewodniczącego klubu Platformy z dzisiejszych spadków nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków: - Wybory dopiero za trzy i pół roku i odrobimy te straty. Jesteśmy przygotowani na to, że 2012 i 2013 r. będą dla Platformy najgorsze, bo różne grupy społeczne niezadowolone z wprowadzania reform będą nas kontestować.
Zapowiedziane przez Donalda Tuska w exposé zmiany już budzą społeczny opór. Przeciwko reformie emerytur mundurowych protestują
policyjni związkowcy. ''Solidarność'' grozi pikietami przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat. Projekt ustawy w najbliższych dniach ma być przekazany do konsultacji społecznych. Ludzie Tuska najbardziej obawiają się właśnie tej reformy. W sondażu ''Gazety'' opowiedziało się przeciwko niej 80 proc. Polaków.
Donald Tusk próbuje odrabiać wizerunkowe straty. Spotkał się wczoraj z Radą Programową Kongresu Kobiet i prezydium Komisji Trójstronnej, żeby rozmawiać o podnoszeniu wieku emerytalnego. Premier, a w terenie posłowie mają tłumaczyć konieczność tych zmian. Platforma zamierza uruchomić też specjalną stronę w internecie, na której odpowiadać będzie na pytania dotyczące zmian w systemie emerytalnym.
Rząd ma też przygotować pakiet pomysłów na osłodę. Mają to być m.in. rozwiązania, które ułatwią kobietom łączenie
pracy z obowiązkami rodzinnymi - jak opisywany obok czek opiekuńczy.
Nawet jeśli sondaże będą dalej spadać, pozycja Tuska jako lidera PO nie jest zagrożona - słychać w PO. - Tusk jest w partii hegemonem. Zmarginalizował wszystkie frakcje i trzyma partię w garści - mówi jeden z ważnych polityków. Na słabości lidera PO mógłby zyskać jego partyjny rywal
Grzegorz Schetyna, który jest na zsyłce w Sejmie. Ale - jak mówią w PO - Schetyna jest w defensywie. Okopał się w parlamencie i obserwuje, jak współpracownicy Tuska wycinają jego ludzi z urzędów i spółek skarbu państwa.